Serwis www.piszewiersze.pl używa plików Cookies w celu ułatwienia korzystania z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest w po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie. Więcej informacji znajduje się w Regulaminie. Zamknij

Rejestracja konta

Login
E-mail
Hasło
Powtóz hasło

Ostatnio dodane wiersze

Potęga miłości 2021-10-23 05:43
Zgaszona2021-10-23 02:44
Wzdłuż dłoni2021-10-23 01:21
odchodzący woli...2021-10-23 01:00
MONTMARTRE2021-10-22 22:24
Październikowe...2021-10-22 19:39
ZAWEZWANIE do P...2021-10-22 19:01
ironia losu2021-10-22 15:14
Pokój dziecinny2021-10-22 14:13
Nieważne 2021-10-22 13:50
Spotkania2021-10-22 13:41
Instynkt i gęba2021-10-22 09:16
Po wszystkim..2021-10-22 08:59
U portu cierpie...2021-10-22 01:51
Na płótnie2021-10-21 23:49

więcej

Ostatnio dodane opowiadania

Rozalia2021-10-13 22:46
Kd 10.08, sob. 9.10 st...2021-10-09 10:29
krótki dziennik 18.55 ...2021-10-03 19:20
Kd.09.42, sob.2.10 wol...2021-10-02 10:06
Świadectwo2021-09-28 00:24

więcej

Najlepsze w tym miesiącu

Róże 2021-10-01 02:25:14180
Bo świat jest inny2021-10-04 17:29:29170
Wolne dni....2021-10-12 14:48:42160
Tak po prostu2021-10-16 15:51:19160
Modlitwa ta naj...2021-10-17 12:32:11150
Roztańcz we mni...2021-10-12 20:27:31150
Pozwól się poko...2021-10-14 17:19:35150
niewinne tęsknoty 2021-10-06 10:23:35150
brzuszek2021-10-16 16:21:04140
Do czytelnika2021-10-04 08:37:04140

więcej

ZJADACZE

Kościół wydawał się być najlepszym schronieniem. Ludzie głośno modlili się powtarzając te same słowa, które przerywane były głośnymi szlochami... Nie zagłuszało to jednak tego co działo się na zewnątrz. Przerażające krzyki, które dochodziły do naszych uszu były bolesne w wizji jaką każde z nas posiadało.
Od klęczenia bolały mnie kolana. Usiadłam i starałam się opanować drżenie, które mną zawładnęło. Nie zauważyłam nawet jak przysiadła się obok mała, może dziewięcioletnia dziewczynka i oczami pełnymi smutku popatrzyła na mnie.
Uśmiechnęłam się do niej ale uśmiech był wymuszony i najwyraźniej nie wprawił dziecka w lepsze samopoczucie.
- Idą po nas - szepnęła i obejrzała się za siebie. W tym samym momencie kościelne drzwi z łomotem otworzyły się na oścież i do środka weszło kilkunastu uzbrojonych ludzi, kobiet i mężczyzn.
- Wszyscy idą z nami – jeden z nich z karabinem w ręku pokazał, że mamy bez sprzeciwu udać się z nimi – Tutaj nie jest bezpiecznie – dodał.
Ludzie zaczęli wychodzić z ławek jeden za drugim. Zrobiłam to samo. Dostrzegłam jeszcze, że dziewczynka wsuwa się pod ławki niezauważona przez przybyłych.
Zebrani w zwartą grupę, zaczęliśmy wychodzić ze świątyni.
Jeden z uzbrojonych mężczyzn zbliżył się do mnie i zaczął obmacywać moje ramię a potem nachylił się i obwąchiwał rękę.
Ogarnął mnie strach. Odsunęłam się od niego i nagle moją uwagę przyciągnęło takie samo zachowanie wszystkich, którzy po nas przyszli. Ich ciekawskie dłonie ugniatały niektóre partie ciała spanikowanych ludzi. Nozdrza mocno rozchylone, wchłaniały tylko im znane zapachy.
To odkrycie zszokowało chyba nie tylko mnie. Po wyjściu z kościoła kilkoro z nas oderwało się od grupy i zaczęło uciekać w panice. To co rozegrało się na oczach reszty trudno opisać.
Głośne wystrzały z broni, skowyt rannych to tylko mały fragment horroru jaki został im zgotowany. Wąchacze dopadli ich i zaczęli zrywać z nich ubrania wgryzając się w rany tym samym rozrywając im ciała. Moim oczom ukazały się zakrwawione twarze oprawców i pełne ekstazy oczy. Ranni w konwulsjach podrygiwali jeszcze dławiąc się własną krwią niezdolni do obrony i krzyku.
Korzystając z zamieszania niepostrzeżenie wycofałam się i zaczęłam biec w stronę niewielkiego wysypiska śmieci. Niestety i moja ucieczka została zauważona. Musiałam się gdzieś ukryć. Na szczęście przede mną znalazła się sterta śmieci przykryta matową folią. Wsunęłam się pod nią najdalej jak tylko umiałam. Głosy zdawały się zbliżać. Zagryzłam wargę aż do krwi aby nie krzyczeć kiedy nade mną stanął jeden z nich.
- Nie ma jej – krzyknął do swoich i poczułam niewysłowioną ulgę gdy się oddalił. Nagle ktoś szarpnął mnie za nogę. Przerażona odwróciłam głowę. Z niemałym zdziwieniem zobaczyłam tę samą dziewczynkę, która przysiadła się do mnie w kościele. Brudną rączkę podniosła do ust na znak, że mam milczeć i pokazała mi abym wyszła.
Wyczołgałam się ze sterty śmieci. Podałam dziecku rękę i obie pobiegłyśmy w kierunku gmachu urzędu miasta. Wchodząc do środka wiedziałyśmy obie, że to nie koniec. W oddalonej części korytarza było kilku wrogów. Co gorsza dostrzegli nas. Pociągnęłam małą za sobą i potykając się schodami w górę znalazłyśmy się na piętrze. Szarpałyśmy każde drzwi niestety były zamknięte. Kroki za nami przybierały na sile. Czas poganiał. W ostatniej chwili wpadłyśmy do otwartego biura. W tym samym momencie z drugiej strony goniący nas zaczęli dobijać się do drzwi. Mała próbowała ostatkiem sił przytrzymywać je a ja znalazłam na podłodze mały dziwny klucz, którym próbowałam przekręcić zamek. Ale nim to zrobiłam obudził mnie strach...

sen z 30/31.10.2017

Data dodania2019-10-06 13:16
Kategoria
AutorZOLEANDER

O autorze Wszystkie opowiadania

Komentarze

(Komentarze mogą dodawać jedynie zalogowani użytkownicy)

Pierre - ślicznie dziękuję :) a Twój komentarz zawiera wszystko co mogłabym na ten temat powiedzieć...

Jeszcze raz pozdrawiam i życzę Wam moi Drodzy radosnego zakończenia tygodnia :))
Data dodania: 2019-10-10 17:46
Stało się tu dzięki Joli swego rodzaju forum, to pozwolicie, że skorzystam i jeszcze jedną uwagę:
Co do szczerości, to chyba dla nas piszących, co leży na wątrobie nie ma lepszego azylu, bo nie zawsze chodzi o sumienie i modlitwę, czasem, jest to z pogranicza snu i wyobraźni, kształtujemy swój świat, który przez emocje i dzięki emocjom przelewam,, na papier", Niektórzy mają manię kreowania siebie, inni chowają się za figura i stylistycznym, każde z nas jest doświadczone przez los lub jak kto chce przez życie i w gruncie rzeczy sobie.. Po co miałby bardziej czarować a większość ma nick, który nie identyfikuje... na pozór.. Bo jak nie tu, to gdzie ta dusza swój nieśmiertelny ślad..raczej muśnięcie miałaby pozostawić.. Przecież każdy chce być rozumianym... Rzadkością jest chęć rozumianym tylko przez Boga a samemu się jest wysoce nieobiektywnym..
Ateiści od końca 19 w. próbowali umiejszyć religii sprowadzają ją do wentyl bezpieczeństwa, ale wszystkie wiecie, że Prawda o Bogu, to prawda o naszej tęsknocie za Stwórcą. Żeby dzieło było dobre to musi być tworzywo, kunszt, cierpliwość i widz.. Ta różnica, że widz jest Stwórcą i artystą, który nas uczynił artystami swego życia i pomaga w kunszcie niedoskonałego dzieła..
Zatem kochamy prawdę o Bogu, który akceptuje defekty ale chce byśmy je wraz z nim niwelowali, bo sam Bóg chciał byśmy go w tym przekazie rozumieli, na prawdę:)
Data dodania: 2019-10-09 17:04
Do ZOLEANDER : Ja przecież szczerze piszę, że mi się Twoje opowiadania podobają. :-) To jest najważniejsze pisać tak jak się czuje. Pozdrawiam .:-)))
Data dodania: 2019-10-09 16:13
Victoria - ja jestem za tym żeby pisać jak w duszy gra bez względu na wszystko :) a zawsze znajdzie się ktoś komu będzie odpowiadać taka a nie inna forma... Jest mi strasznie miło i ciepło dziękuję za te słowa :))

Jolly - ślę ukłony za ten komplement który niesamowicie podniósł moje ego :))

Zasyłam Wam uścisków moc :D
Data dodania: 2019-10-09 16:08
Piszesz tak obrazowo, że chyba najlepszy reżyser nie dałby rady oddać dramaturgii tego horroru.
Czytałam z zapartym tchem, podobnie jak Piotr.
Chwała Bogu, że to był tylko sen.
Pozdrawiam :)
Data dodania: 2019-10-08 10:32
1 z 2 Następna
Portal z poezją Pisze wiersze