Serwis www.piszewiersze.pl używa plików Cookies w celu ułatwienia korzystania z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest w po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie. Więcej informacji znajduje się w Regulaminie. Zamknij

Rejestracja konta

Login
E-mail
Hasło
Powtóz hasło

Ostatnio dodane wiersze

Limeryk - Tanie...2021-11-29 23:44
Rok 20212021-11-29 23:25
W natłoku myśli2021-11-29 23:18
GAWIEDZIOWSTRĘT2021-11-29 22:57
Dzień dobry2021-11-29 22:46
Pierwsze przymr...2021-11-29 22:36
The Visitor 2021-11-29 22:24
SERCE NIE MILCZ...2021-11-29 20:50
Myśl2021-11-29 19:03
MIĘDZY SERCEM a...2021-11-29 19:01
wspomnieniowo2021-11-29 18:28
muzyka2021-11-29 18:17
Czy to moja2021-11-29 14:05
***2021-11-29 13:38
Andrzejki 20212021-11-29 12:31

więcej

Ostatnio dodane opowiadania

Życiorys2021-11-28 10:18
Wskazówka2021-11-27 20:06
Realia2021-11-27 19:56
Adventure2021-11-27 09:13
Operacja2021-11-27 09:10

więcej

Najlepsze w tym miesiącu

Dla NIEJ.....2021-11-01 15:04:46260
Gdy obok2021-11-09 14:12:56200
Wracam dziś2021-11-02 14:12:14190
Kartka z pamięt...2021-11-14 10:13:18190
w szkle 2021-11-12 14:36:25190
Przemijanie2021-11-01 01:44:47181
Blizny czasu2021-11-07 15:51:58180
Starzec2021-11-05 23:08:08180
Kwadrans przed2021-11-08 19:41:55180
***(niepoliczal...2021-11-07 11:29:22180

więcej

ZJADACZE

Kościół wydawał się być najlepszym schronieniem. Ludzie głośno modlili się powtarzając te same słowa, które przerywane były głośnymi szlochami... Nie zagłuszało to jednak tego co działo się na zewnątrz. Przerażające krzyki, które dochodziły do naszych uszu były bolesne w wizji jaką każde z nas posiadało.
Od klęczenia bolały mnie kolana. Usiadłam i starałam się opanować drżenie, które mną zawładnęło. Nie zauważyłam nawet jak przysiadła się obok mała, może dziewięcioletnia dziewczynka i oczami pełnymi smutku popatrzyła na mnie.
Uśmiechnęłam się do niej ale uśmiech był wymuszony i najwyraźniej nie wprawił dziecka w lepsze samopoczucie.
- Idą po nas - szepnęła i obejrzała się za siebie. W tym samym momencie kościelne drzwi z łomotem otworzyły się na oścież i do środka weszło kilkunastu uzbrojonych ludzi, kobiet i mężczyzn.
- Wszyscy idą z nami – jeden z nich z karabinem w ręku pokazał, że mamy bez sprzeciwu udać się z nimi – Tutaj nie jest bezpiecznie – dodał.
Ludzie zaczęli wychodzić z ławek jeden za drugim. Zrobiłam to samo. Dostrzegłam jeszcze, że dziewczynka wsuwa się pod ławki niezauważona przez przybyłych.
Zebrani w zwartą grupę, zaczęliśmy wychodzić ze świątyni.
Jeden z uzbrojonych mężczyzn zbliżył się do mnie i zaczął obmacywać moje ramię a potem nachylił się i obwąchiwał rękę.
Ogarnął mnie strach. Odsunęłam się od niego i nagle moją uwagę przyciągnęło takie samo zachowanie wszystkich, którzy po nas przyszli. Ich ciekawskie dłonie ugniatały niektóre partie ciała spanikowanych ludzi. Nozdrza mocno rozchylone, wchłaniały tylko im znane zapachy.
To odkrycie zszokowało chyba nie tylko mnie. Po wyjściu z kościoła kilkoro z nas oderwało się od grupy i zaczęło uciekać w panice. To co rozegrało się na oczach reszty trudno opisać.
Głośne wystrzały z broni, skowyt rannych to tylko mały fragment horroru jaki został im zgotowany. Wąchacze dopadli ich i zaczęli zrywać z nich ubrania wgryzając się w rany tym samym rozrywając im ciała. Moim oczom ukazały się zakrwawione twarze oprawców i pełne ekstazy oczy. Ranni w konwulsjach podrygiwali jeszcze dławiąc się własną krwią niezdolni do obrony i krzyku.
Korzystając z zamieszania niepostrzeżenie wycofałam się i zaczęłam biec w stronę niewielkiego wysypiska śmieci. Niestety i moja ucieczka została zauważona. Musiałam się gdzieś ukryć. Na szczęście przede mną znalazła się sterta śmieci przykryta matową folią. Wsunęłam się pod nią najdalej jak tylko umiałam. Głosy zdawały się zbliżać. Zagryzłam wargę aż do krwi aby nie krzyczeć kiedy nade mną stanął jeden z nich.
- Nie ma jej – krzyknął do swoich i poczułam niewysłowioną ulgę gdy się oddalił. Nagle ktoś szarpnął mnie za nogę. Przerażona odwróciłam głowę. Z niemałym zdziwieniem zobaczyłam tę samą dziewczynkę, która przysiadła się do mnie w kościele. Brudną rączkę podniosła do ust na znak, że mam milczeć i pokazała mi abym wyszła.
Wyczołgałam się ze sterty śmieci. Podałam dziecku rękę i obie pobiegłyśmy w kierunku gmachu urzędu miasta. Wchodząc do środka wiedziałyśmy obie, że to nie koniec. W oddalonej części korytarza było kilku wrogów. Co gorsza dostrzegli nas. Pociągnęłam małą za sobą i potykając się schodami w górę znalazłyśmy się na piętrze. Szarpałyśmy każde drzwi niestety były zamknięte. Kroki za nami przybierały na sile. Czas poganiał. W ostatniej chwili wpadłyśmy do otwartego biura. W tym samym momencie z drugiej strony goniący nas zaczęli dobijać się do drzwi. Mała próbowała ostatkiem sił przytrzymywać je a ja znalazłam na podłodze mały dziwny klucz, którym próbowałam przekręcić zamek. Ale nim to zrobiłam obudził mnie strach...

sen z 30/31.10.2017

Data dodania2019-10-06 13:16
Kategoria
AutorZOLEANDER

O autorze Wszystkie opowiadania

Komentarze

(Komentarze mogą dodawać jedynie zalogowani użytkownicy)

Do ZOLEANDER :Ja od dziecka mam "smykałkę" do pisania bardzo długich opowiadań, powieści i mi zwykle bywa, że zwracają uwagę PISZ KRÓTSZE, TREŚCIWSZE, a ja jak zacznę pisać wpadam w TRANS PISANIA. Taka moja uroda piśmiennicza. :-) Już taka jestem i albo lubi się moje pisadła, albo nie lubi. Dla mnie Jesteś jedną z faworytów prozy. :-)
Data dodania: 2019-10-06 19:40
Pierre - serdecznie dziękuję za tak obszerny ale i niesamowity w treści komentarz :)) To tylko sen a że bywa, że moje sny są idealną podstawą do opowiadań po prostu z nich czerpię wenę :) Co do mojej przeszłości to możesz być spokojny gdyż była wyjątkowo zwyczajna... Za to moja wyobraźnia hmm to już inny temat :P niemniej dziękuję i raz jeszcze pozdrawiam

Victoria - za każdy nie tylko ten komentarz dziękuję ponieważ wcześniej tego nie robiłam odrabiam zaległości :) co do opowiadania to uwielbiam krótkie formy więc raczej ciągu dalszego nie będzie ale miło mi że się spodobało... moc serdeczności
Data dodania: 2019-10-06 19:12
Bardzo realistycznie napisane. :-) Czy będzie jeszcze kolejna część tego wątku? Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością. :-)))
Data dodania: 2019-10-06 16:29
Wspaniałe.. Po prostu przeczytałem stojąc w garażu znieruchomiały,.. Kot patrzył zdziwiony, że przez 3 minuty nie karmię go jak zwykle..
Każdy wyraz, bo nie tylko słowo zjadłem, nie połykałem, jak w napięciu czy zdążę przełknąć ślinę, przed.. Tu urwałem myśl..
To musiał być sen, bo początek zdał mi się wracać do historii znanej, kiedy zabrali mego wujka Rosjanie z kościoła w 1945 i już nigdy nie wrócił do syna rocznego..
Póżniej druga myśl, jeszcze okrutniejsza, Powstanie Warszawskie i pacyfikacja znów Woli.. lecz po chwili było pewne, to sen i zombi.. Ulżyło, jak młodej dziewczynce, co kluczem wyobrażnia, by przetrwać dzięki woli, w walce o człowieczeństwo... Dziękuję i czekam..
Trochę martwi mnie Twa przeszłość.. ona wraca.. niestety.. Bóg z Tobą:)
Data dodania: 2019-10-06 15:36
Poprzednia 2 z 2
Portal z poezją Pisze wiersze