Serwis www.piszewiersze.pl używa plików Cookies w celu ułatwienia korzystania z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest w po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie. Więcej informacji znajduje się w Regulaminie. Zamknij

Rejestracja konta

Login
E-mail
Hasło
Powtóz hasło

Ostatnio dodane wiersze

Nie spełnione 2021-01-25 06:27
Po lodzie2021-01-25 06:12
Uwięziona2021-01-24 23:36
Pytanie2021-01-24 23:22
O Tobie2021-01-24 22:10
Nadzieja2021-01-24 21:28
Znowu sobą być2021-01-24 21:21
po prostu tak t...2021-01-24 19:36
Kim jest2021-01-24 18:57
Wyrok2021-01-24 18:55
Biała Wrona2021-01-24 18:55
Żarcie2021-01-24 18:50
JAK??2021-01-24 18:38
W OBLICZU SŁABOŚCI2021-01-24 18:08
Potwór czy nowo...2021-01-24 16:27

więcej

Ostatnio dodane opowiadania

Literatka2021-01-10 21:28
Ciąg dalszy historii o...2021-01-10 19:16
Bez twarzy2021-01-08 19:10
Z pamiętnika buntownika2020-12-30 12:54
Zwolnieni z myślenia cz 22020-12-07 17:22

więcej

Najlepsze w tym miesiącu

Nie wiem2021-01-03 21:27:13260
DŁUGOŚĆ CAŁUSÓW...2021-01-02 22:55:11160
Dzisiaj2021-01-14 14:40:43150
Nieoczywiste2021-01-09 19:43:19150
Poruszenie2021-01-03 08:46:21148
Strach2021-01-02 23:43:17138
Filozoficznie 22021-01-03 09:33:31120
Powiew2021-01-02 17:14:24120
Bez ciepła2021-01-16 06:02:49120
Rozszeptani2021-01-17 18:25:28110

więcej

Lisie ślady

Tajnie spokojnych i zwyczajnych z pozoru lasów potrafiłyby, jeśliby tylko chciały, zaskoczyć niejednego z was. Życie toczy się tam czasami bardzo ruchliwie, nawet gdy nie wyrasta ponad czubki waszych butów. Z pewnością dzieciom łatwiej jest dostrzec drobne (z naszej perspektywy) poruszenia w trawie, czy też spod dźwięcznie szeleszczącego listowia.
W jednym z takich miejsc mieszkała rodzinka kretów. Pan kret, pani kretowa, trzy krecie panny oraz pięć młodych kretów. Korfanty, najstarszy z nich wszystkich, spieszył właśnie z przerażającą nowiną!
Wbiegł do mieszkanka jeży, i wszystkich na raz pobudził.
- Jarku! – zawołał.
- Czego chcesz, Korfanty? – wymamrotał ospale jeż.
- Ślady lisa na naszym terenie, pod gościńcem! Borsuki je znalazły!
- A, zajęty jestem – odrzekł Jarek, i schował się pod pierzynkę.
- Jak chcesz, najwyżej pójdziesz jako pierwsze danie – próbował nastraszyć kolegę kret, ale tamten zdążył z powrotem zasnąć.
‘No nic – spróbuję u zająca’ – pomyślał krecik, i czym prędzej począł myśl tę w czyn wprowadzać. W drodze jednak ujrzał Bogusia, borsuka który w wyniku niedawnego wypadku nogi obie stracił. Koło jego inwalidzkiego wózka ugrzęzło w skromnej wyrwie, toteż próbował szarpać na wszystkie strony, ale jak tkwił, tak tkwił.
- Pomogę! – zawołał Korfanty, i już chwycił tylną część wózka, kiedy nagle borsuk odepchnął go z całej siły rękoma, aż kret nieomal się przewrócił.
- Nie potrzebuję pomocy! – mruknął gniewnie Boguś, i błyskawicznie powędrował dalej.
Zmieszany nieco całą tą sytuacją kret Korfanty wpadł w szybkie odwiedziny do nory Zenona.
- Zającu, chodź natychmiast! Wyruszamy na gościniec!
- Na gościniec? – zajączek przerwał swe poranne kicanie. – Po co aż na gościniec?
- Borsuki znalazły ślady lisich łap!
- I… co sugerujesz z tym przedsięwziąć?
- No jak to co? Przegonić gadzinę!
Zając mógł w tej chwili wybuchnąć śmiechem. Mógł, gdyby nie zawzięta odwaga emanująca z krecich ślepi.
- No, kicaj Zenku, kicaj!
- Niestety nie mogę ci towarzyszyć w tej pełnej sensacji eskapadzie, albowiem jest to sprzeczne z moimi przekonaniami dotyczącymi bratniej miłości międzygatunkowej…
Kret patrzył nań osłupiały.
- Jestem pacyfistą. Jakby to ująć żebyś zrozumiał…
- Rozumiem. Nie mam czasu na rozmowy o tchórzostwie.
To rzuciwszy, powędrował Korfanty w stronę gościńca sam. A szedł krokiem tak zamaszystym, iż co chwila był zmuszony poprawiać opadające w dół nosa okulary.
- No dobra, dawać mi tu tego rudego intruza…
Wszedłszy na gościniec, zdumiał się tak prędkim spełnieniem wypowiedzianego życzenia, bo oto przed nim powoli zakradał się odwrócony w inną stronę lis. Korfanty wyjął swoją niezawodną broń w postaci procy, lecz zanim wystrzelił, spostrzegł naprzeciwko rudzielca stacjonującego na swym wózku niepełnosprawnego borsuka, który grzebał przy czymś pod drzewem.
- Psst! – próbował zwrócić jego uwagę okularnik.
Boguś uniósł głowę, i zastygnął w bezruchu.
- Odwróć jego uwagę, i przebiegnij do mnie podskakując kiedy powiem – poinstruował borsuk, po czym kontynuował majstrowanie.
Korfanty wycelował w rudą kitę, i posłał malutki kamyk. Lis natychmiast drgnął, i się odwrócił, lecz nim ruszył do tyłu, kret ile tylko miał tchu, pognał w kierunku borsuka.
- Skacz!
Korfanty skoczył, i wylądował w gęstwinie. Boguś sprawnym ruchem zawiązał koniec sznurka, i lis sięgający po niego łapą, wpadł w zastawioną nań zasadzkę. Umiejscowiona na gałęzi sieć, potrącona sznurkiem, opadła na głowę zwierzęcia, a każdy następny ruch powodował coraz większe zaplątanie.
- Dobrze sporządzona pułapka, ale ledwo zdążyłeś – rzekł lekko zdyszany Korfanty.
- Zdążyłem dzięki tobie.
- A podobno nie potrzebujesz pomocy.
- Irytuje mnie kiedy ktoś chce mi zaoferować pomoc tylko dlatego że poruszam się na wózku. Obraża mnie ta litość, to postrzeganie mnie jako kaleki, gorszego borsuka.
Kret się roześmiał.
- Myślisz że wtedy, w lesie, chciałem ci pomóc bo brakuje ci dwóch organów?
- A nie?
- Pomógłbym każdemu, obojętnie od ilości kończyn, koloru sierści czy poziomu kultury.
Na twarzy Bogusia pojawiła się ulga.
- Jesteś w porządku.
Kret spojrzał na zaplątanego lisa.
- Co z nim?
- Niech tak poleży do wieczora, przemyśli swoje zachowanie. Przyniosę mu coś żeby nie był głodny. Jak zrozumie że ten teren należy do nas i my tu jesteśmy panami, wtedy go wypuścimy.
- Dobra myśl.
Od tej pory, mimo pozornej niechęci jaką żywił borsuk Boguś w stosunku do kreta Korfantego, obu łączyły koleżeńskie relacje.
A jeśli wy, drogie dzieci, chciałybyście zakraść się by zrobić niepotrzebną krzywdę jakiemuś leśnemu zwierzątku, baczcie by nie przechytrzyli was niedowidzący kret i borsuk inwalida.


Data dodania2020-08-19 10:00
Kategoria
AutorSprytus

O autorze Wszystkie opowiadania

Komentarze

(Komentarze mogą dodawać jedynie zalogowani użytkownicy)

Bardzo mi miło z tego powodu. :)
Data dodania: 2020-10-02 00:03
Jaka to mądra bajka. Opowiem ją kiedyś mojej Tosi.
Data dodania: 2020-09-19 22:23
1 z 1
Portal z poezją Pisze wiersze