Serwis www.piszewiersze.pl używa plików Cookies w celu ułatwienia korzystania z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest w po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie. Więcej informacji znajduje się w Regulaminie. Zamknij

Rejestracja konta

Login
E-mail
Hasło
Powtóz hasło

Ostatnio dodane wiersze

Dwie siostry2021-04-21 05:06
Sekunda2021-04-20 22:09
ROZLANA MOC2021-04-20 21:55
Po to 2021-04-20 21:50
DO OJCA2021-04-20 20:00
Bez wahania 2021-04-20 19:53
Sprawiedliwość 2021-04-20 19:27
Bierz nogi za p...2021-04-20 17:19
Malejące marzenia2021-04-20 14:02
Chciałem, żebyś...2021-04-20 13:57
Paleta2021-04-20 12:19
Miłość2021-04-20 11:31
Rozpacz2021-04-20 10:39
Błędne koło2021-04-20 09:36
Krótki dziennik...2021-04-20 09:16

więcej

Ostatnio dodane opowiadania

Hermes bierze w ramion...2021-04-14 00:57
Covid 192021-04-08 11:04
Nie o bratkach2021-03-23 22:32
Dolina Nagrody cz. 22021-03-22 23:19
Dolina Nagrody (opowia...2021-03-22 10:15

więcej

Najlepsze w tym miesiącu

Smutek serca2021-04-02 08:47:08160
Zostań 2021-04-02 11:52:52150
Gdzie te piękne...2021-04-02 19:07:47140
Nie pytaj2021-04-02 13:52:01140
Tyle warci2021-04-02 15:49:03140
Idzie już2021-04-10 17:10:52135
Chybione zaufanie2021-04-02 10:01:08130
księga własna2021-04-09 10:55:14130
Areszt2021-04-01 12:10:02120
Gorzkie żale 2021-04-16 11:15:33120

więcej

Lisie ślady

Tajnie spokojnych i zwyczajnych z pozoru lasów potrafiłyby, jeśliby tylko chciały, zaskoczyć niejednego z was. Życie toczy się tam czasami bardzo ruchliwie, nawet gdy nie wyrasta ponad czubki waszych butów. Z pewnością dzieciom łatwiej jest dostrzec drobne (z naszej perspektywy) poruszenia w trawie, czy też spod dźwięcznie szeleszczącego listowia.
W jednym z takich miejsc mieszkała rodzinka kretów. Pan kret, pani kretowa, trzy krecie panny oraz pięć młodych kretów. Korfanty, najstarszy z nich wszystkich, spieszył właśnie z przerażającą nowiną!
Wbiegł do mieszkanka jeży, i wszystkich na raz pobudził.
- Jarku! – zawołał.
- Czego chcesz, Korfanty? – wymamrotał ospale jeż.
- Ślady lisa na naszym terenie, pod gościńcem! Borsuki je znalazły!
- A, zajęty jestem – odrzekł Jarek, i schował się pod pierzynkę.
- Jak chcesz, najwyżej pójdziesz jako pierwsze danie – próbował nastraszyć kolegę kret, ale tamten zdążył z powrotem zasnąć.
‘No nic – spróbuję u zająca’ – pomyślał krecik, i czym prędzej począł myśl tę w czyn wprowadzać. W drodze jednak ujrzał Bogusia, borsuka który w wyniku niedawnego wypadku nogi obie stracił. Koło jego inwalidzkiego wózka ugrzęzło w skromnej wyrwie, toteż próbował szarpać na wszystkie strony, ale jak tkwił, tak tkwił.
- Pomogę! – zawołał Korfanty, i już chwycił tylną część wózka, kiedy nagle borsuk odepchnął go z całej siły rękoma, aż kret nieomal się przewrócił.
- Nie potrzebuję pomocy! – mruknął gniewnie Boguś, i błyskawicznie powędrował dalej.
Zmieszany nieco całą tą sytuacją kret Korfanty wpadł w szybkie odwiedziny do nory Zenona.
- Zającu, chodź natychmiast! Wyruszamy na gościniec!
- Na gościniec? – zajączek przerwał swe poranne kicanie. – Po co aż na gościniec?
- Borsuki znalazły ślady lisich łap!
- I… co sugerujesz z tym przedsięwziąć?
- No jak to co? Przegonić gadzinę!
Zając mógł w tej chwili wybuchnąć śmiechem. Mógł, gdyby nie zawzięta odwaga emanująca z krecich ślepi.
- No, kicaj Zenku, kicaj!
- Niestety nie mogę ci towarzyszyć w tej pełnej sensacji eskapadzie, albowiem jest to sprzeczne z moimi przekonaniami dotyczącymi bratniej miłości międzygatunkowej…
Kret patrzył nań osłupiały.
- Jestem pacyfistą. Jakby to ująć żebyś zrozumiał…
- Rozumiem. Nie mam czasu na rozmowy o tchórzostwie.
To rzuciwszy, powędrował Korfanty w stronę gościńca sam. A szedł krokiem tak zamaszystym, iż co chwila był zmuszony poprawiać opadające w dół nosa okulary.
- No dobra, dawać mi tu tego rudego intruza…
Wszedłszy na gościniec, zdumiał się tak prędkim spełnieniem wypowiedzianego życzenia, bo oto przed nim powoli zakradał się odwrócony w inną stronę lis. Korfanty wyjął swoją niezawodną broń w postaci procy, lecz zanim wystrzelił, spostrzegł naprzeciwko rudzielca stacjonującego na swym wózku niepełnosprawnego borsuka, który grzebał przy czymś pod drzewem.
- Psst! – próbował zwrócić jego uwagę okularnik.
Boguś uniósł głowę, i zastygnął w bezruchu.
- Odwróć jego uwagę, i przebiegnij do mnie podskakując kiedy powiem – poinstruował borsuk, po czym kontynuował majstrowanie.
Korfanty wycelował w rudą kitę, i posłał malutki kamyk. Lis natychmiast drgnął, i się odwrócił, lecz nim ruszył do tyłu, kret ile tylko miał tchu, pognał w kierunku borsuka.
- Skacz!
Korfanty skoczył, i wylądował w gęstwinie. Boguś sprawnym ruchem zawiązał koniec sznurka, i lis sięgający po niego łapą, wpadł w zastawioną nań zasadzkę. Umiejscowiona na gałęzi sieć, potrącona sznurkiem, opadła na głowę zwierzęcia, a każdy następny ruch powodował coraz większe zaplątanie.
- Dobrze sporządzona pułapka, ale ledwo zdążyłeś – rzekł lekko zdyszany Korfanty.
- Zdążyłem dzięki tobie.
- A podobno nie potrzebujesz pomocy.
- Irytuje mnie kiedy ktoś chce mi zaoferować pomoc tylko dlatego że poruszam się na wózku. Obraża mnie ta litość, to postrzeganie mnie jako kaleki, gorszego borsuka.
Kret się roześmiał.
- Myślisz że wtedy, w lesie, chciałem ci pomóc bo brakuje ci dwóch organów?
- A nie?
- Pomógłbym każdemu, obojętnie od ilości kończyn, koloru sierści czy poziomu kultury.
Na twarzy Bogusia pojawiła się ulga.
- Jesteś w porządku.
Kret spojrzał na zaplątanego lisa.
- Co z nim?
- Niech tak poleży do wieczora, przemyśli swoje zachowanie. Przyniosę mu coś żeby nie był głodny. Jak zrozumie że ten teren należy do nas i my tu jesteśmy panami, wtedy go wypuścimy.
- Dobra myśl.
Od tej pory, mimo pozornej niechęci jaką żywił borsuk Boguś w stosunku do kreta Korfantego, obu łączyły koleżeńskie relacje.
A jeśli wy, drogie dzieci, chciałybyście zakraść się by zrobić niepotrzebną krzywdę jakiemuś leśnemu zwierzątku, baczcie by nie przechytrzyli was niedowidzący kret i borsuk inwalida.


Data dodania2020-08-19 10:00
Kategoria
AutorSprytus

O autorze Wszystkie opowiadania

Komentarze

(Komentarze mogą dodawać jedynie zalogowani użytkownicy)

Bardzo mi miło z tego powodu. :)
Data dodania: 2020-10-02 00:03
Jaka to mądra bajka. Opowiem ją kiedyś mojej Tosi.
Data dodania: 2020-09-19 22:23
1 z 1
Portal z poezją Pisze wiersze