Serwis www.piszewiersze.pl używa plików Cookies w celu ułatwienia korzystania z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest w po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie. Więcej informacji znajduje się w Regulaminie. Zamknij

Rejestracja konta

Login
E-mail
Hasło
Powtóz hasło

Ostatnio dodane wiersze

2021: Tydzień 3...2021-01-23 23:58
Kogo to obchodzi2021-01-23 23:48
Bez pośpiechu. 2021-01-23 23:36
Ty to wiesz 2021-01-23 22:45
(DROGO)WSKAŻ2021-01-23 21:23
Po prostu walcz 2021-01-23 20:53
KĄ...SI...KĄ......2021-01-23 20:44
W prostych 2021-01-23 20:25
Typ samotnika2021-01-23 18:24
Miłość i seks2021-01-23 16:21
Dom owiany taje...2021-01-23 13:37
Polubić siebie :)2021-01-23 13:27
Witraż Jesieni2021-01-23 12:39
Druciarz Wspomnień2021-01-23 12:38
Styczeń nad morzem2021-01-23 12:26

więcej

Ostatnio dodane opowiadania

Literatka2021-01-10 21:28
Ciąg dalszy historii o...2021-01-10 19:16
Bez twarzy2021-01-08 19:10
Z pamiętnika buntownika2020-12-30 12:54
Zwolnieni z myślenia cz 22020-12-07 17:22

więcej

Najlepsze w tym miesiącu

Nie wiem2021-01-03 21:27:13250
DŁUGOŚĆ CAŁUSÓW...2021-01-02 22:55:11160
Nieoczywiste2021-01-09 19:43:19150
Poruszenie2021-01-03 08:46:21148
Dzisiaj2021-01-14 14:40:43140
Strach2021-01-02 23:43:17138
Powiew2021-01-02 17:14:24120
Bez ciepła2021-01-16 06:02:49120
Filozoficznie 22021-01-03 09:33:31120
Nieustępliwa2021-01-04 17:33:53110

więcej

Zwolnieni z myślenia cz 1

Beniamin nie miał bliżej sprecyzowanego planu. Mógł rozdysponować dwie godziny na poprowadzenie badań i sporządzanie notatek potrzebnych do naukowego sprawozdania. To, dokąd pójdzie i co postanowi zwiedzić pozostawiono jego decyzji. Sugerowano jednak, aby skupił się na tym, co najważniejsze, gdyż nawet tydzień pobytu byłby zbyt krótki na zwiedzenie całego miasta. Limit dwóch godzin ustanowiono, ponieważ naukowcy nie chcieli ponosić zbędnego ryzyka, tym bardziej, iż projekt wehikułu czasu był tajny.

Beniamin zaczął od powierzchownych obserwacji i pierwszych wrażeń. Cóż. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało identycznie, z trudem przychodziło mu dostrzeżenie jakiejś poważnej zmiany. No, może wyjątek stanowiły nieco postarzałe kamienice, nadające się do rozbiórki. Nie spodziewał się co prawda cudów, nowoczesnych wieżowców, drapaczy chmur oraz stacji metra, bo w końcu wybiegł tylko dwadzieścia lat do przodu, ale prawdą jest, że liczył na coś więcej.

W tej samej chwili, kiedy przechodził przez ulicę Żurawią, zauważył nieopodal pewien sklep, który „w teraźniejszości” nie istniał. Beniamin miał świadomość, iż sklepy są rzeczą drugoplanową, ale poczuł nieodpartą chęć, by jednak przejść się i przyjrzeć temu z bliska.

Mimo, że sklep wyglądał całkiem zwyczajnie, to jednak wyróżniał się na tle innych budynków. Choć Beniamin nie dotarł jeszcze na miejsce, to jego uwagę zwrócił napis na tabliczce znajdującej się gdzieś kilkadziesiąt metrów przed wejściem.

BĄDŹ SPROFILOWANY

- głosił napis na znaku.
Beniamin zatrzymał się na chwilę.
- Bądź sprofilowany – powtórzył w myślach. Nie miał pojęcia, co to może znaczyć i czy ma to jakiś związek z artykułami sprzedawanymi w sklepie. Niewiele myśląc ruszył dalej.
Czuł się trochę dziwnie, gdyż mimo południa, w dzielnicy tej przebywało aktualnie niewiele ludzi. Może to właśnie ten sklep wydzielał taką tajemniczą aurę. Beniamin wszedł do środka. Za ladą siedział starszy, drobny mężczyzna w okularach wypełniający dokumenty, których stosy piętrzyły się na biurku.
- Dzień dobry – zawołał Beniamin.
Staruszek wychylił głowę.
- W czym mogę pomóc? – zapytał.
- Chciałbym się trochę rozejrzeć – oznajmił Benjamin trochę niepewnie, jakby obawiając się, że nie zostanie zrozumiany.
Jednak sprzedawca nie zdziwił się.
- Ach tak, zapraszam - odparł po chwili zamyślenia. Nie wyglądał jakby prośba Benjamina zrobiła na nim wrażenie. Wręcz przeciwnie, sprawiał wrażenie, jakby było to coś zwyczajnego, tak jak przyjście do spożywczaka po chleb.
- Przepraszam, co tu właściwie sprzedajecie – spytał Beniamin mierząc wzrokiem zakurzone, walające się po podłodze pergaminy.
- Poglądy – odparł szybko, jakby od niechcenia sprzedawca.
- Sprzedajecie… poglądy? - powtórzył bez zastanowienia Beniamin.
- No tak – zaczął mówić staruszek. - Wszystko oczywiście zależy od pana preferencji i charakteru, ale…no…
- Tak? - Powiedział Benjamin oczekując dokończenia.
- Ma pan oczywiście wolną wolę, jednak nie możemy sprzedawać poglądów w nadmiarze – oświadczył sprzedawca.
- Nie rozumiem – rzekł Beniamin rozkładając ręce.
- Chodzi o to, żeby zbyt wielu ludzi nie miało tych samych poglądów. No bo wie pan… no…
- Czemu nie mogą identycznych poglądów. O co tu chodzi?
- Pan tu nowy? - spytał po chwili staruszek.
- Przyjechałem tu przed chwilą – skłamał szybko Beniamin, zanim rozsądniejsze wytłumaczenie przyszło mu do głowy.
- Ach, to dlatego.
- Co, dlatego?
- Dlatego nie zna pan zasad. Mówię do pana, a patrzy pan na mnie jakbym po chińsku mówił. Chodzi o to, aby nie doszło do katastrofy. Jeśli jakaś opcja zaczyna przeważać w umysłach ludzi, dzieją się rzeczy straszne. Czekają nas zmiany, radykalizacja, a co gorsza protesty i bunty. W najgorszym przypadku dojdzie do rewolucji. Dlatego stosujemy zalecenia rządu, aby każdy dobierał poglądy wedle własnego życzenia, ale z umiarem.
Benjamin wpatrywał się w sprzedawcę, próbując zrozumieć treść wypowiedzi.
- Mówi pan, że chce poglądy kupić. Jaki ma pan temperament, charakter?
- No, jestem naukowcem – rzekł Beniamin, mając świadomość, że nie brzmi to zbyt skromnie.
- Czyli postępowiec. Rozumiem, rozumiem.
- Ale jestem też całkiem opanowanym człowiekiem. Ja...
- Proszę zaczekać, sprawdzę magazyn.
Po chwili mężczyzna wrócił niosąc ze sobą kilka zwiniętych pergaminów.
- To tak – zaczął mówić. - Mamy umiarkowany konserwatyzm, populistyczny bełkot o demokracji, kawiorowy socjalizm, opcja zielona, intersceptycyzm, katolicyzm, liberalizm, libertarianizm.. i
- Dziękuję – przerwał Beniamin. - Wezmę konserwatyzm.
- Proszę bardzo. Będzie coś jeszcze?
- Nie to wszystko.
- Polecamy w zestawie katolicyzm i intersceptycyzm.
Beniamin zastanowił się. Nie chciał przepłacać, miał przy sobie jedynie pięćset dolarów.
- A ile to będzie dolarów? - zapytał.
- Panie, to nie kwestia dolarów – odparł z uśmiechem sprzedawca.
- Nie, a czego?
- Informacji, proszę pana.
- Jakich znowu informacji? - denerwował się Beniamin, stając się coraz bardziej podejrzliwy.
- No, pana kodu internetowego, maila.
- I nic więcej? - zapytał Beniamin.
- To i tak dużo – wyjawił sprzedawca. - Zdradzę Panu w tajemnicy, że czasem wiedza o człowieku we właściwych rękach jest o wiele cenniejsza niż złoto. Kiedyś Pan zrozumie.
- A co daje mi pan w zamian – spytał Benjamin uszczypliwie, chcąc, aby cwaniactwo sprzedawcy wyszło na wierzch.
- Myślenie, proszę Pana. Myślenie. Właśnie tak. Nie widzi Pan, jakie to wspaniałe. Ludzie już dawno przestali myśleć. A my im pomagamy. Myślimy za nich. Gdy są w kropce, lub istnieje temat na który nie mają opinii, my wyciągamy do nich rękę. Wnet mówimy, co powinni sądzić w danej sprawie. Informatycy zajmują się doskonaleniem coraz to nowych algorytmów pozwalających dostarczać informacje zgodnie z preferencjami użytkowników.
- A kto się zajmuje kreowaniem informacji? - spytał zaciekawiony Beniamin.
- Jak to kto. Też mi za pytanie. Media, proszę pana. Mówi to panu coś?
- No słyszałem, ale tutaj trudno o obiektywizm – zwrócił uwagę Benjamin.
- Panie, obiektywizm, serio? Kto jeszcze używa takiego słowa. To już archaizm, wyszło z użycia. Nikomu nie było potrzebne Mam nawet słownik przestarzałych słów, chce Pan.
- Nie, nie chcę – odsapnął Benjamin zmęczony tą rozmową. Mam tylko ostatnie pytanie.
- Słucham.
- Co to znaczy „sprofilowany”?
- Tworzy pan swój profil, normalnie. I nie chodzi tylko o numer telefonu czy adres. Nie. My staramy się, tak jak już mówiłem stworzyć bazę danych wszystkich ludzi, aby posegregować ich wedle poglądów, jakie wyznają i co sądzą na dany temat. Ambitny projekt, to prawda, ale patrząc na to, że dzień za dniem informacji przybywa, wydaje się to być jak najbardziej logiczna koncepcja.
- Wszystko rozumiem. W sensie, rozumiem ideę, ale po co komu to wszystko.
- Władzy. Kiedy jest porządek, łatwiej rządzić. Władza chce dostosować się do potrzeb swoich obywateli. Czy to nie wspaniałe?
Benjamin spojrzał na zegarek zbliżała się pierwsza.
- Ja chyba muszę już iść – oznajmił.
- Aha, bo bym zapomniał. Jeśli zacznie pan czytać, te pergaminy, i gdyby pan napotkał problem, proszę bezzwłocznie się do nas zgłosić. Niech pan nie próbuje sam wyciągać wniosków. Jeszcze pan coś źle pomyśli i…
- Spieszę się…
- Okej, okej rozumiem. Trzyma pan.
Sprzedawca zapakował pergaminy do torby i wręczył Beniaminowi papierek.
- Co to jest?
- Nowa lista grzechów. Też ciekawa. I prawdziwa. A poza tym nieuszkodzony towar można zwrócić w ciągu tygodnia.
- Co znaczy nieuszkodzony?
- No jeśli się pochlapie lub zabrudzi, nie szkodzi. Ale jeśli pan zacznie czytać… Ooo wtedy nie ma odwrotu.
- Dlaczego?
- Jest pan wtedy jak chorągiewka, którą można pomiatać. Trzeba trzymać się swego. Choćby waliło się i paliło, trzyma się pan swojej tezy, nawet gdyby zabrakło argumentów. Dobra. Proszę zostawić kserokopię własnego dokumentu tożsamości w ramach zapłaty. Do widzenia. Ja szykuję się na wojnę.
- Zaraz, jaką wojnę?
No za chwilę, na rynku Głównym. Ideową, muszę mieć pociski.
- To ma pan tu pociski? Tu są same papiery.
- Pociski słowne, a jakie? Chyba nie rakietowe. Zresztą wojna konwencjonalna to przeżytek, nieopłacalna. Do widzenia.
- Do widzenia.
Benjamin wyszedł ze sklepu. Na jego twarzy malowało się zmieszanie. Ledwo minęła godzina, a już dowiedział się więcej niż chciał. Gdyby ta wojna była prawdziwa, na pewno uciekałby czym prędzej do wehikułu. Ale nie. To nie będzie zwyczajna bitwa. Będzie o wpływy, racja, ale bez czołgów i karabinów.

Data dodania2020-12-07 17:20
Kategoria
AutorChochlik

O autorze Wszystkie opowiadania

Komentarze

(Komentarze mogą dodawać jedynie zalogowani użytkownicy)

Brak komentarzy
Portal z poezją Pisze wiersze