Serwis www.piszewiersze.pl używa plików Cookies w celu ułatwienia korzystania z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest w po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie. Więcej informacji znajduje się w Regulaminie. Zamknij

Rejestracja konta

Login
E-mail
Hasło
Powtóz hasło

Ostatnio dodane wiersze

Dwie siostry2021-04-21 05:06
Sekunda2021-04-20 22:09
ROZLANA MOC2021-04-20 21:55
Po to 2021-04-20 21:50
DO OJCA2021-04-20 20:00
Bez wahania 2021-04-20 19:53
Sprawiedliwość 2021-04-20 19:27
Bierz nogi za p...2021-04-20 17:19
Malejące marzenia2021-04-20 14:02
Chciałem, żebyś...2021-04-20 13:57
Paleta2021-04-20 12:19
Miłość2021-04-20 11:31
Rozpacz2021-04-20 10:39
Błędne koło2021-04-20 09:36
Krótki dziennik...2021-04-20 09:16

więcej

Ostatnio dodane opowiadania

Hermes bierze w ramion...2021-04-14 00:57
Covid 192021-04-08 11:04
Nie o bratkach2021-03-23 22:32
Dolina Nagrody cz. 22021-03-22 23:19
Dolina Nagrody (opowia...2021-03-22 10:15

więcej

Najlepsze w tym miesiącu

Smutek serca2021-04-02 08:47:08160
Zostań 2021-04-02 11:52:52150
Gdzie te piękne...2021-04-02 19:07:47140
Nie pytaj2021-04-02 13:52:01140
Tyle warci2021-04-02 15:49:03140
Idzie już2021-04-10 17:10:52135
Chybione zaufanie2021-04-02 10:01:08130
księga własna2021-04-09 10:55:14130
Areszt2021-04-01 12:10:02120
Gorzkie żale 2021-04-16 11:15:33120

więcej

Dzień za dniem...

Za oknem mrok zapada już, kolejny dzień zamyka drzwi cisza i ciemność, to one do spółki najlepsze są jej przyjaciółki. Kocha ciszę , to cudowny stan być ze sobą sam na sam. Pozwala myślom gonić się w głowie, albo łapie je w biegu jak te kulki ze śniegu,rzuca nimi w zabawie jak kamykiem po stawie. W ciemności przed światem się chowa, ten mrok jej sprzyja, w jego ramionach wolna się czuje, tu jest niczyja. To z nimi błądzi po świecie marzeń, szuka tam przygód i pięknych wrażeń. W realu to zwykła myszka szara, która marzenia ukryć się stara. Wyśmieliby ją bracia w domu więc marzy po cichu po kryjomu. Nie umie głośno powiedzieć nie, choć się nie zgadza i jest jej z tym źle. Robi co każą, myśli, tak trzeba i czeka nie wiem, na gwiazdkę z nieba? W takiej dorasta atmosferze, to tu kształtuje osobowość i cechy w charakterze. Niepewność, kompleksy tkwią w niej niczym na bibule czarne kleksy...Dzisiaj, gdy patrzy sama na siebie żal jej tej dziewczyny którą kiedyś była. Dzisiaj moc w niej kipi i wielka siła. Dokoła szkolna wiara wesoła ją zatroskany głos matki woła: przyjdź do domu zaraz po szkole, zrób zakupy, kartka na stole. I posprzątaj, ja nie zdążyłam gnam do fabryki już się spóźniłam...Cała jej mama kochana tak bardzo co dzień zapracowana. Rodzina, dom i fabryka a czas szalony mknie i umyka. Zabrał beztroskie jej mamie lata, otworzył bramę do innego świata.. Tu gdzie za troską goni troska, gdzie życie to nie jest sielanka boska. Nie ma czasu dla siebie wcale, obce rozrywki są jej i bale. Gorzkiego życia niczym nie osładza, ona po prostu się na nie zgadza.
Zaraz po szkole więc wraca do domu, o swoich pragnieniach nie mówi nikomu bo komu powiedzieć ,poradzić się kogo? może panią zaczepie, albo nie , może pana lepiej....??? Chciałaby z mamą pogadać tak szczerze, o wszystkim Jej powiedzieć, no właśnie , ale nie umie, nie potrafi..i sama nie wie jak zacząć taką rozmowę .nikt jej nie podpowie Ale jedno wie na pewno, wie już dziś , nigdy tak nie chce jak mama żyć. I tylko krzyczeć jej się chce, z bezsilności, ech.....Dziś już tak późno siedzi i czeka. Ojciec z powrotem z pracy znów zwleka. W kuchni ma okno na ulicę, siedzi w tym oknie minuty liczy. 22-ga już godzina ojciec nie wraca, jaka przyczyna? Kończy się zmiana też już w fabryce a ona patrzy wciąż na ulicę....I modły do boga wznosi, o cichy spokojny dziś wieczór prosi. Ojciec cudowny jest i taki kochany, to człowiek po prostu, przyłóż go do rany. Jest jego oczkiem w głowie, ważniejsza niż żona , niż jego synowie. Ma tylko jedną jedyną wadę, nie stroni od alkoholu i tu nie świeci niestety przykładem. Bracia spokojnie już dawno śpią. Choć starsi od niej o kilka lat inaczej widzą ten cały świat. Ich nie obchodzi ze ojciec nie wraca i że w fabryce tak ciężka praca. Jej dusza taka wrażliwa tak bardzo wszystko co złe przeżywa.Nie może skupić się wcale na szkole, gdy w domu troski i niedole
Jutro pierwsza matma w szkole, postanawia; chyba w domu zostać wolę. Matematyczka nie zna litości, wzrokiem porachuje kości. Postawi pały naraz dwie i krzyczy; siadaj ośle źle!!!
Już od rana czarna wizja, nie idę na matmę-szybka decyzja. Nikt jej przecież nie kontroluje, czy chodzi do szkoły, czy wagaruje.. Nie ma pretensji i żalu o to, mama i tak jest dla niej jak żywe złoto. Sama sobie wszystko planuje, idzie do szkoły, czy wagaruje. Wie kiedy może wrzucić na luz a kiedy w garść się musi brać już. Trochę sposobem, trochę pilnością z klasy do klasy zdaje z radością...
A klasa jej to babski świat. same dziewczyny piękne jak kwiat. Każda z nich życie już dobrze zna..tak sobie myśli, a ja?
A ona ? Ona towarzyska nie jest wcale, nie ma chłopaka nie chodzi na bale.. Ale nie skarży się, nie narzeka tylko w ułudy świat ucieka. A tam się bawi, poznaje świat i jest tak piękna jak róży kwiat.
Dziwi się sama, że dziewczyny nawet ją lubią, ba na siłę prawie próbują wciągnąć ją w swój świat.. Ale gdzie tam przecież piorun w jej dom strzeli jak jej nie będzie w nim do niedzieli.. Sama sobie też jest winna, dziś wie o tym........
Mija studniówka bez żadnego echa, dobrze że już po niej, wielka to uciecha. Taka zabawa 100 dni przed maturą sama nie wie dlaczego? okryła jej pamięć wielką czarną dziurą.
Niedługo matura, teraz wybiera przedmioty i do nauki nabiera ochoty, W domu nie ma szału, nikt nie dopinguje, podtrzymać na duchu nikt jej nie próbuje.
Zdała bez problemu, Mam maturę ludzie! wykrzykuje światu całemu. I o dziwo, nie ma owacji, wystawnego obiadu, odświętnej kolacji... Nie psuje jej to wcale a wcale humoru, jest sama szczęśliwa i pełna wigoru. Oto składa papiery do innej już szkoły, będzie w internacie całkiem w innym mieście Stad wyjedzie, wyrwie się nareszcie. Tutaj się już dusi, musi gdzieś wyjechać, gdzieś odpocząć musi.
Oto nowa szkoła, tyle nowych twarzy, to o takim miejscu dzisiaj właśnie marzy. Daleko od domu, nieznana nikomu jest akceptowana. Czuje sie wolna, to odpoczywa, to co nieznane tutaj przeżywa. I o dziwo ma adoratorów fajnych chłopaków pełnych humoru.
Chodzi na prywatki i wystawne bale o męskie towarzystwo zabiegać nie musi już wcale. Ma przyjaciół takich od serca, to właśnie Ela jest z nich najpierwsza. Jej serce dziś się raduje, tutaj nareszcie sobą się czuje.To akceptacja otoczenia dała jej siłę, radość istnienia. I o dziwo, zagorzała humanistka z powołania tu oblicza opór, rozwiązuje zadania. Pyta sama siebie, jak to jest możliwe? czy ja to zmyśliłam czy to jest prawdziwe?
Dziś jest sobota, jedzie do domu. Martwi się bardzo, jak bez niej radzi sobie teraz mama, czy wszystko zrobić teraz zdąży sama...Pociąg mija stacje, w głowie jej niepokój. Tak by chciała już być w domu i odzyskać spokój. No i niepotrzebnie tak się zamartwiała, w drzwiach wesoła mama dawno tak radosnej mamy nie widziała, Za jej plecami ojciec ją wita: jaką miałaś podróż zatroskany pyta. Jest taka szczęśliwa, jest w siódmym niebie, tak jej brakowało mamy, tato ciebie! Niedziela cudowny poranek, delikatnie budzi ją brat jej Janek. Siostro opowiadaj jak tam internacie? Ona się uśmiecha: oj coś widzę że tęsknisz za mną miły bracie. W domu czuje ciepło i troskę też czuje. Wie że za nią tęsknią, że im jej brakuje. Tak to w życiu bywa, to rozłąka sprawiła, że jest dziś szczęśliwa.
W szkole gwar, wesoło, już znajome twarze, jest jej tutaj dobrze, mówi: coraz mniej już marzę. Nie ma szarej myszki, jest piękna dziewczyna, która już odważnie każdy dzień zaczyna. Kiedyś otoczeniem było żeńskie grono, dziś sympatią do niej męskie serca płoną. W takiej atmosferze nawet nauka chociaż jest tak trudna to niewielka sztuka. Wokół sami przychylni inżynierowie wbijają do skutku każdemu do głowy co to jest opornik, układ pomiarowy.
Teraz jeszcze jedno i dumna jest z tego, oto skończyła kurs wychowawcy kolonijnego. Piękne lato czas laby wakacji, ona czeka na pociąg na dworcowej stacji. Jedzie na kolonie, będzie tam pracować, gromadki wesołych dzieciaków pilnować. Czuje się niepewnie to jej pierwsza praca, ale już na widok dzieci odwaga powraca.. Dzieciaki lgną do niej jak miśki do miodu. Ona wszystkie dzieci kocha, ale tutaj każde chce dowodu.Dziecko bystrym jest obserwatorem, raz odtrącone nie tryska humorem, zamyka się w sobie, nazywa to karą i w przyszłości się jawi taką myszką szarą. Ona nie próżnuje, ma wiele okazji by rozbudzić w dzieciach wodze ich fantazji. Sprawić by te trzy tygodnie bez mamy i taty wystrojone były w bajkowe szaty. No i się udało, trudno tak się rozstać, wszystkie dzieciaki z nią chcą tylko zostać.
Wakacje wciąż trwają, już ma turnus nowy. Teraz się nie boi plan ma już gotowy. Rozkład zajęć w głowie, wie już co ma robić słowo po słowie. Tu też się przykłada wszystko z siebie daje, na koniec rodzicom dzieci wypoczęte radosne oddaje.
Kończą się wakacje, już za tydzień szkoła ona jedzie do domu spełniona, wesoła. W domu robi porządki , gruntowne sprzątanie, w przerwach opowiada o swej pracy mamie. Długo rozmawiają, mama opowiada jak się w domu z ojcem jej życie układa. Mówi, że jest dobrze, tata odmieniony. Wcześnie wraca z pracy do domu, do żony. Słowa te jak balsam są na jej duszę, bo za chwilę przecież dom opuścić musi. Jedno ją tylko martwi, spokoju nie daje.. Gdy do domu wraca myszką znów się staje. Znika wigor, ginie pewność siebie , patrzy w lustro inną widzi twarz, pyta sama siebie: co na sercu masz????? W innym środowisku zawsze w pierwszym rzędzie jest niczym kapitan tam na okręcie. A tu wszystko pryska jak bańka mydlana, coś ją jednak tu ciągnie, co? już nie wie sama...
Tymczasem wraca już do internatu, przestaje rozmyślać nie było tematu. w pamięci jeszcze tylko mamy słowa chowa: pamiętaj córeczko dziewictwo dla męża zachowaj....Nie zrób wstydu naszej rodzinie i dbaj o swoje dobre imię. Trzepie się po głowie ta myśl do dzisiaj- jakieś zabobony i durny to zwyczaj. ... Ale wtedy takie były czasy, przestrzegała ich surowo, przecież dała mamie słowo. I danego słowa wtedy nie złamała chociaż tam chłopaka jak z bajki spotkała. Nic się nie udało, bo dla niego przyjaźń to było za mało. On na pewno wróci naiwnie myślała....nie wrócił, tak zwyczajnie ją porzucił. Dziś pomyśli, po co taka zaściankowa była mu dziewczyna co mamy słuchała i jej cała była..... Schowała go w sercu na dnie i tak bez niego było jej źle..
Kończy się szkoła i niby wszystko ok. a jej na sercu wcale nie jest lżej. Skrywa sekret, nie mówi nikomu, nie chce wracać do domu, do tej szarości przed którą bronić się nie umie, nie chce być tam gdzie nikt jej nie rozumie.


Data dodania2021-03-14 19:57
KategoriaRóżne
AutorKrysta

O autorze Wszystkie opowiadania

Komentarze

(Komentarze mogą dodawać jedynie zalogowani użytkownicy)

Brak komentarzy
Portal z poezją Pisze wiersze