Serwis www.piszewiersze.pl używa plików Cookies w celu ułatwienia korzystania z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest w po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie. Więcej informacji znajduje się w Regulaminie. Zamknij

Rejestracja konta

Login
E-mail
Hasło
Powtóz hasło

Ostatnio dodane wiersze

ODPOWIEDŹ2021-09-23 00:48
Ile to jest warte?2021-09-23 00:12
Obojętność2021-09-22 22:45
tunel2021-09-22 22:12
nieznani sobie ...2021-09-22 22:03
Wolny ptaszek2021-09-22 21:06
SYNCHRONIA2021-09-22 21:02
PRAGNIENIE2021-09-22 19:44
Co to jest za r...2021-09-22 19:13
Powitanie jesieni2021-09-22 19:03
Nawyki online2021-09-22 18:50
Już prawie powrót2021-09-22 18:40
Komedia Kobiecy...2021-09-22 15:19
Brak telewizorni2021-09-22 14:37
Tylko poczekajmy2021-09-22 13:48

więcej

Ostatnio dodane opowiadania

W przyszłą sobotę prac...2021-09-18 19:42
KD. 23.59 Wt.17.08. Pr...2021-08-18 00:25
Po mojemu, czy po twoj...2021-08-07 18:38
Wspaniały przywilej2021-08-06 15:42
K.D. 11.50 Pt.06.08 2021-08-06 12:03

więcej

Najlepsze w tym miesiącu

A Ty mi sercem ...2021-09-03 18:20:58170
prawie-szczęście 2021-09-02 18:23:37170
Chwila odpoczynku2021-09-04 06:23:59150
Tym2021-09-02 15:34:03140
Moje cytaty pis...2021-09-19 18:47:13140
Nie ma......2021-09-17 13:59:33130
A tam dalej2021-09-08 12:33:08130
Jesień życia2021-09-02 09:30:54130
Sadzawka2021-09-17 11:14:13120
W skwarze lata2021-09-04 19:40:20120

więcej

Abandoned place V: Moje miejsce

Opuszczone domy spoglądają na mnie czarnymi prostokątami okien i drzwi. Niewidzące spojrzenia, upodobnione przez te wszystkie lata ― do oczodołów w olbrzymich czaszkach dawno wymarłych stworzeń…
Pożółkłe kępy wysuszonych traw. Na twarzy powiew letniego wiatru i słońce padające z ukosa. Pamiętam, że wtedy, pod wieczór upalnego dnia lipca, kiedy ― będąc jeszcze dzieckiem ― upadłem ― potknąwszy się o krótki cień drzewa. Rozbiłem trzymany w rączce gliniany dzbanuszek, przebiegając tędy za którymś z kolei razem…

Płakałem długo i płaczę nadal, natrafiając jedynie na zardzewiałe, porzucone artefakty przeszłego czasu. Przesypujący się przez palce pył…

(Włodzimierz Zastawniak, 2018-07-18)

***

https://www.youtube.com/watch?v=FL6juYai0lk

Data dodania2021-05-25 00:03
KategoriaRóżne
AutorIncommunicado

O autorze Wszystkie opowiadania

Komentarze

(Komentarze mogą dodawać jedynie zalogowani użytkownicy)

Brak komentarzy
Portal z poezją Pisze wiersze