Serwis www.piszewiersze.pl używa plików Cookies w celu ułatwienia korzystania z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest w po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie. Więcej informacji znajduje się w Regulaminie. Zamknij

Rejestracja konta

Login
E-mail
Hasło
Powtóz hasło

Ostatnio dodane wiersze

Bez lęku2021-06-21 04:59
Psalm psi2021-06-21 00:40
"Paranoik"2021-06-21 00:32
W DROGĘ!2021-06-20 23:44
Oczy 2021-06-20 23:33
Życie to nie sen..2021-06-20 21:12
Lato z radiem2021-06-20 19:44
Motyl2021-06-20 16:34
Truskawka2021-06-20 16:22
Na nowe2021-06-20 11:27
Wspomnienia2021-06-20 01:06
The Visitor II2021-06-20 00:37
Miłość c.d.2021-06-19 20:07
HIPNOZA KĄPIELI2021-06-19 19:56
POKÓJ DUCHA nad...2021-06-19 18:15

więcej

Ostatnio dodane opowiadania

Krótki Dziennik. 17.50...2021-06-20 17:54
Radioactive zone III: ...2021-06-18 00:38
Radioactive zone II: K...2021-06-16 21:42
Krótki dziennik. 20:26...2021-06-15 20:56
Radioactive zone: Musl...2021-06-14 22:36

więcej

Najlepsze w tym miesiącu

Lubię2021-06-13 13:06:37190
Zawierszowani 2021-06-13 18:41:05140
HYMN SZCZĘŚCIA ...2021-06-12 19:21:03140
już nie piszę o...2021-06-04 20:43:15140
Wystarczy 2021-06-07 19:31:07130
Z kosmosu2021-06-01 13:43:55120
Dziwny obraz o ...2021-06-11 20:04:48120
Świat dziecka 2021-06-01 08:20:34110
W cieniu2021-06-13 12:45:54110
Pamiętniki2021-06-04 21:02:36110

więcej

Abandoned place VII: Gdzieś tam, daleko w tajdze

Jestem już blisko. Przedzieram się przez gęste krzaki, rozgarniam je na boki… Słońce powoli zachodzi. Rani oczy ostry migot prześwitów. Nadchodzę, mój bycie, astralna powłoko. To było gdzieś tutaj… Rozpoznaję te wielkie, omszone głazy, struktury fundamentów… Już bardzo blisko… Dreszcz przechodzi mi po plecach, kiedy słyszę znajome szepty, głosy przeszłego czasu… Upadam, zmożony efektem stroboskopu…



Tańczą przede mną obrazy w kolorze sepii, jak w kalejdoskopie. Jakieś dalekie i bliskie widzenia, brzęcząca wokół chmura owadów… Przekraczam kolejną barierę i jeszcze kolejną… Staczam się coraz bardziej w otchłań…

Potykam się o kamienie, nie! ― to nie kamienie! Spoglądają na mnie czaszki tymi swoimi oczodołami pełnymi ziemi. „Śmierć!” ― krzyczę, zasłaniając rękami oczy. Oparłszy się plecami o chropowatą korę pachnącego żywicą drzewa, łykam chciwie powietrze. Serce łomocze jak oszalałe… Boli z tyłu głowa… To szczątki z poprzedniego wcielenia! Byłem tutaj, niemalże przez dziesięć lat. Gdzieś w tych żałosnych, zmurszałych resztkach, leżałem i gniłem jeszcze za życia. Aż skonałem od nieludzkiego harowania i głodu. Kości moje ― zmieszane z tysiącami… Mogiła moja… Krzyż…

(Włodzimierz Zastawniak, 2018-09-30)

***

https://www.youtube.com/watch?v=bpAJXm96Vw0

Data dodania2021-06-07 22:38
KategoriaRóżne
AutorIncommunicado

O autorze Wszystkie opowiadania

Komentarze

(Komentarze mogą dodawać jedynie zalogowani użytkownicy)

Brak komentarzy
Portal z poezją Pisze wiersze