Serwis www.piszewiersze.pl używa plików Cookies w celu ułatwienia korzystania z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest w po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie. Więcej informacji znajduje się w Regulaminie. Zamknij

Rejestracja konta

Login
E-mail
Hasło
Powtóz hasło

Ostatnio dodane wiersze

Rzeka2021-07-28 22:59
TRZECI ŚWIAT2021-07-28 20:50
Własność2021-07-28 19:53
CAŁUS wśród BURZ2021-07-28 19:49
gdziekolwiek2021-07-28 19:11
Chmura2021-07-28 18:51
TRWAJCIE w WIERZE2021-07-28 17:07
Nad strumieniem...2021-07-28 16:47
Memento!2021-07-28 14:34
Nie zabiorę Ci ...2021-07-28 13:28
Kałuże dla świata2021-07-28 11:31
Eksperymenty na...2021-07-28 11:14
Naburmuszony kot2021-07-28 08:53
Szkoda, że to już2021-07-28 05:26
Wiosna2021-07-28 01:49

więcej

Ostatnio dodane opowiadania

4piwo2021-07-29 00:48
Krotaki dziennik. Prze...2021-07-26 12:08
Sennik./004: To nie se...2021-07-24 15:34
Kd. 18.12 Pt.23.07 2021-07-23 18:33
Krótki dziennik. 11:53...2021-07-19 12:11

więcej

Najlepsze w tym miesiącu

UTRACONE PEJZAŻE2021-07-03 18:29:01160
Nad ranem2021-07-16 16:01:09160
Cierniowa róża2021-07-12 20:39:19150
Moje życie 2021-07-04 21:12:07150
GDYbym MOGŁA2021-07-04 19:41:26140
Nad jeziorem2021-07-05 08:34:52140
JESTeś2021-07-03 23:52:10140
NA DZIEŃ DOBRY2021-07-18 11:42:16130
Z lipcem2021-07-15 07:49:07130
zapiski z dnia(3)2021-07-14 08:06:34120

więcej

Radioactive zone: Muslimowo

Wyszedłem znikąd… ― donikąd idę… Gołe stopy mlaskają w rozmokłym błocie drogi, pomiędzy na wpół rozmytymi śladami samochodowych kół. Drobne krople lodowatego deszczu kłują moją twarz. Obezwładniający strach odbiera oddech, chwyta za kark zimny skurcz. Z każdym kolejnym przepływem skłębionych, chmurnych formacji ― jeszcze bardziej narasta niepokojąca cisza… Poruszają powoli sinymi wargami, lecz słyszę tylko piskliwy szmer……………. Po obu stronach przechylone, drewniane płoty… ― zdewastowane domy, w których mieszka ― jedynie ― śmiertelność. W otwartych, zamkniętych… ― zasłoniętych firankami oknach ― wpatrują się we mnie nieruchome, straszliwie zdeformowane twarze ― ni to ludzi, ni to ― umarłych zjaw… Wytykają mnie palcami i szepczą ochryple: „to on, to oon, tooo, ooooon…”

Coraz bardziej dokucza mi potworny ból, kiedy przybliżam się do nie wiadomo, czego, niczym kulejący, powracający z frontu ― złachmaniały żołnierz.(wyłysiała, pozbawiona zębów, wykręcona spazmem karykatura człowieka!) Wlokę ostatnim wysiłkiem woli ropiejące, krwawiące ciało, ciągnąc za sobą odór gnilnego rozkładu… Zniekształcone głosy w mojej głowie… ― upiorne szepty, które wciąż do czegoś namawiają, które szydzą ze mnie, oskarżają… Próbuję je zagłuszyć krzykiem, zatykając pulsujące uszy… ― albo macham bezwładnie rękami, aby odegnać..., aby…

Nadciąga noc…

(Włodzimierz Zastawniak, 2017-12-08)

***

https://www.youtube.com/watch?v=j2QIQEb0UBk

Data dodania2021-06-14 22:36
Kategoria
AutorIncommunicado

O autorze Wszystkie opowiadania

Komentarze

(Komentarze mogą dodawać jedynie zalogowani użytkownicy)

Brak komentarzy
Portal z poezją Pisze wiersze