Serwis www.piszewiersze.pl używa plików Cookies w celu ułatwienia korzystania z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest w po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie. Więcej informacji znajduje się w Regulaminie. Zamknij

Rejestracja konta

Login
E-mail
Hasło
Powtóz hasło

Ostatnio dodane wiersze

Jak rekwizyt2021-09-26 05:30
żegnając się 2021-09-26 02:21
W westchnieniac...2021-09-26 01:53
Co się stało?2021-09-25 23:55
Dom2021-09-25 23:15
dokończ!2021-09-25 23:11
c'est la vie2021-09-25 22:42
Żyć Miłością2021-09-25 22:19
Drugie miejsce2021-09-25 21:42
Jesienne zadumanie2021-09-25 21:21
RUSZAJ SZEPTEM!2021-09-25 21:11
nieznajoma2021-09-25 20:59
NA ŚWIADECTWO D...2021-09-25 20:25
PONADCZASOWA...2021-09-25 19:57
Ktoś2021-09-25 18:38

więcej

Ostatnio dodane opowiadania

Szczury2021-09-24 19:17
Nie przybywajcie do Kh...2021-09-24 18:01
Szafran2021-09-24 17:21
W przyszłą sobotę prac...2021-09-18 19:42
KD. 23.59 Wt.17.08. Pr...2021-08-18 00:25

więcej

Najlepsze w tym miesiącu

prawie-szczęście 2021-09-02 18:23:37170
A Ty mi sercem ...2021-09-03 18:20:58170
Chwila odpoczynku2021-09-04 06:23:59150
Mojej miłości...2021-09-17 21:00:03140
Tym2021-09-02 15:34:03140
Moje cytaty pis...2021-09-19 18:47:13140
Nie ma......2021-09-17 13:59:33130
Jesień życia2021-09-02 09:30:54130
A tam dalej2021-09-08 12:33:08130
W skwarze lata2021-09-04 19:40:20120

więcej

Radioactive zone: Muslimowo

Wyszedłem znikąd… ― donikąd idę… Gołe stopy mlaskają w rozmokłym błocie drogi, pomiędzy na wpół rozmytymi śladami samochodowych kół. Drobne krople lodowatego deszczu kłują moją twarz. Obezwładniający strach odbiera oddech, chwyta za kark zimny skurcz. Z każdym kolejnym przepływem skłębionych, chmurnych formacji ― jeszcze bardziej narasta niepokojąca cisza… Poruszają powoli sinymi wargami, lecz słyszę tylko piskliwy szmer……………. Po obu stronach przechylone, drewniane płoty… ― zdewastowane domy, w których mieszka ― jedynie ― śmiertelność. W otwartych, zamkniętych… ― zasłoniętych firankami oknach ― wpatrują się we mnie nieruchome, straszliwie zdeformowane twarze ― ni to ludzi, ni to ― umarłych zjaw… Wytykają mnie palcami i szepczą ochryple: „to on, to oon, tooo, ooooon…”

Coraz bardziej dokucza mi potworny ból, kiedy przybliżam się do nie wiadomo, czego, niczym kulejący, powracający z frontu ― złachmaniały żołnierz.(wyłysiała, pozbawiona zębów, wykręcona spazmem karykatura człowieka!) Wlokę ostatnim wysiłkiem woli ropiejące, krwawiące ciało, ciągnąc za sobą odór gnilnego rozkładu… Zniekształcone głosy w mojej głowie… ― upiorne szepty, które wciąż do czegoś namawiają, które szydzą ze mnie, oskarżają… Próbuję je zagłuszyć krzykiem, zatykając pulsujące uszy… ― albo macham bezwładnie rękami, aby odegnać..., aby…

Nadciąga noc…

(Włodzimierz Zastawniak, 2017-12-08)

***

https://www.youtube.com/watch?v=j2QIQEb0UBk

Data dodania2021-06-14 22:36
Kategoria
AutorIncommunicado

O autorze Wszystkie opowiadania

Komentarze

(Komentarze mogą dodawać jedynie zalogowani użytkownicy)

Brak komentarzy
Portal z poezją Pisze wiersze