Serwis www.piszewiersze.pl używa plików Cookies w celu ułatwienia korzystania z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest w po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie. Więcej informacji znajduje się w Regulaminie. Zamknij

Rejestracja konta

Login
E-mail
Hasło
Powtóz hasło

Ostatnio dodane wiersze

Pokój dziecinny2021-10-22 14:13
Nieważne 2021-10-22 13:50
Spotkania2021-10-22 13:41
Instynkt i gęba2021-10-22 09:16
Po wszystkim..2021-10-22 08:59
U portu cierpie...2021-10-22 01:51
Na płótnie2021-10-21 23:49
Gdybyś2021-10-21 22:56
Scenariusz na M...2021-10-21 22:43
PYTANIE o ROZPO...2021-10-21 21:03
Senna misja2021-10-21 20:30
Jeżowe igraszki2021-10-21 17:53
... bukiet spoj...2021-10-21 13:43
***(liryczne ws...2021-10-21 11:51
Szkoda...2021-10-21 10:55

więcej

Ostatnio dodane opowiadania

Rozalia2021-10-13 22:46
Kd 10.08, sob. 9.10 st...2021-10-09 10:29
krótki dziennik 18.55 ...2021-10-03 19:20
Kd.09.42, sob.2.10 wol...2021-10-02 10:06
Świadectwo2021-09-28 00:24

więcej

Najlepsze w tym miesiącu

Róże 2021-10-01 02:25:14180
Bo świat jest inny2021-10-04 17:29:29170
Tak po prostu2021-10-16 15:51:19160
Wolne dni....2021-10-12 14:48:42160
Roztańcz we mni...2021-10-12 20:27:31150
Modlitwa ta naj...2021-10-17 12:32:11150
niewinne tęsknoty 2021-10-06 10:23:35150
Pozwól się poko...2021-10-14 17:19:35150
Do czytelnika2021-10-04 08:37:04140
brzuszek2021-10-16 16:21:04140

więcej

Po mojemu, czy po twojemu…? (Tom 1, odc. 1)

Dlaczego zawsze musisz mi to robić?! - krzyknęła – zawsze wtrącasz swoje trzy słowa. Zawsze musi wyjść na twoje! - złapała za wazon stojący na szafce i jednym ruchem zrzuciła. Pośpiesznie wychodząc, ubrana cała na biało.
Mateusz stał nad rozbitym szkłem. Patrzył na ten akt agresji i nieporozumienia. Właściwie przez całą tą kłótnię, nie wypowiedział ani jednego słowa. Nie sprawiło w nim to żadnego uczucia. Przyglądał się. Kochał ją i był wstanie jej wybaczyć każde słowo. Jednak po dłuższej chwili w ciszy, kopnął resztki szkła i wychodząc z pokoju krzyczał:
-Natalia, poczekaj!
Kiedy już ją dogonił , podszedł do niej. Złapał ją jedną ręka za talię, a drugą gdzieś w okolicach szyi. Obyło się to bez jakiejkolwiek reakcji. Wzbudziło to w Mateuszu dziwne uczucie. Nie porównywalne do niczego. Mieszało szok, strach i zdziwienie. Nie wiedząc co zrobić Mateusz stanął jak wryty. Natalia obróciła się po chwili i ze zdziwieniem spojrzała na niego. Spojrzeniem przenikliwym i dosyć chłodnym. Nie tak patrzy przyszła żona na męża.
-O cześć Mateusz. Jak tam u Ciebie? - z udawanym uśmiechem powiedziała Natalia.
Mateusz dalej stał. Widział kobietę ubraną w suknie ślubną, zachowującą się jakby straciła pamięć. Przed godziną byli kochającą się zaręczoną parą. Teraz stoją jakby spotkali się na ulicy. Jakby Natalia zadał pytanie tylko z czystej przyzwoitości. Mateusz cały czas stał. Chciał coś powiedzieć, ale nie mógł. Każde jego słowo znikało jakby w próżni. Coraz głośniejszej próżni. W końcu Mateusz powiedział słowo, a nawet zdanie:
-Ja już nie mogę. - spojrzał na telefon, w którym dzwonił budzik.
Cały spocony i z szybszym oddech usiadł na łóżku. Przetarł czoło kołdrą i przyłożył ją do twarzy. Po krótkiej chwili bliskiego kontaktu z mokrą tkaniną, odłożył ją od twarzy i wstał.
Gdy już był na nogach i zaczynał się ubierać, dosyć głośny dźwięk powiadomienia zwrócił całą jego uwagę. Pochylił się nad telefonem i zobaczył imię Igor. Przeczytał pośpiesznie wiadomość o treści trochę niezrozumiałej i pełnej błędów. Potrafił jednak odczytać sens przekazanej informacji. Znał już Igora długo. Czasami nawet myślał, że zbyt długo.
Po długiej i monotonnej rutynie porannej był już w kuchni na dole. Biało-różowy szlafrok chodził po kuchni. Raz do lodówki, raz do stołu zastawionego. Przy stole siedziała postać ubrana w koszulę w kratkę. Gdy tylko wszedł Mateusz, oboje zwrócili na niego uwagę.
-Mateusz, już wstałeś? Nie przyzwyczaiłeś nas do tego. - śmiała się stojąc przy lodówce.
-Jakoś nie mogłem spać dziś. - odpowiedział po chwili zastanowienia, w której przypomniał sobie sen.
-Daj spokój młodemu Justyna. Chłopak ma pewnie jakieś plany. - dodał wyglądając za gazety.
-Dzięki tato. A poza tym to tak. I zaraz będę wychodził.
Mateusz zjadł szybkie śniadanie. Nie zbyt odżywcze i syte. Jednak śpieszył się i tylko na takie wystarczyło mu czasu. Ubierając buty i już wychodząc rzucił tylko szybkie:
-Nie wiem o której wrócę.
-Tadeusz... – westchnęła Justyna – młodzież. Mogą nic nie robić tygodniami ale jak coś wymyślą to i nawet rano umieją wstać. Zapału im nie brakuje.
-Szkoda, że słomianego… - dodał Tadeusz, dalej czytając gazetę.
Słońce już dawno podniosło się na niebieskie niebo. Dzień zapowiadał się piękny. Mateusz śpieszył się do parku, gdzie był umówiony z Igorem i Jakubem. Do parku było nie daleko. Dlatego wybrał się na piechotę. Chciał pooddychać trochę świeżym powietrzem. Ale przede wszystkim pomyśleć. Właśnie dlatego starał się dłużyć drogę jak tylko mógł. Jednak gdy zobaczył, że jest już spóźniony, przyśpieszył kroku. Dotarł do parku za kilka minut. Na jednej z ławek zobaczył Igora, który też go zauważył. Już z daleka podniósł rękę. Przywitali się.
-Cześć, gdzie masz Jakuba?
-Cześć, cześć. Nie słyszałeś jeszcze? - zdziwionym głosem spytał Igor.
-A o czym miałem słyszeć? Nie widziałem go tydzień i już narozrabiał? Zostawić go na chwilę samego. - śmiał się Mateusz.
-Tak, na chwilę. Kojarzysz Natalię, nie? - spojrzał szybko na niego i widząc nie wyraźną twarz – Jarzewska. Na pewno wiesz która. No i jej koleżanka Marta, jakoś skumała się z Nim. Nie wiem, gdzieś na imprezie czy gdzieś tam. A teraz są razem. O dziwo…
Mateusz jednak nie słuchał Igora. Wyłączył się zaraz po nazwisku Jarzewska. Widział ją przed oczami. A nawet widział ją w swoim śnie. Coś jakby go otoczyło. Jakby wrosło w niego uczucie, którego nie wybrał, nie oczekiwał - nie chciał.
-Ej! Żyjesz? - przerwał swój monolog Igor – Coś się stało?
-Nie po prostu się zamyśliłem. Kontynuuj.
I tak upłynęło im całe południe na rozmowie i śmiechu. Obgadali chyba wszystkich, a na pewno Martę i Jakuba. Odwiedzili swoimi rozmowami wszystkie znane im osoby i miejsca.
Rozśmieszali się nawzajem, opowiadali rozmaite żarty – nie koniecznie o dobrym guście.
Na zegarze wybiła 14, gdy w tym samym momencie Mateusz dostał wiadomość.
-Patrzcie kto napisał – krzyknął ze śmiechem – o… to od Jakuba.
-I?
-Pyta się czy dziś wieczorem nie wyskoczymy na jakąś imprezę. Z Martą i jej przyjaciółkami.
-Może być fajnie! Ja się pisze na to.
-To co widzimy się na miejscu?
I tak się pożegnali, obaj w nie cierpliwości na nadchodząc wieczór. W drodze powrotnej Mateusz znów myślał. Cała jego uwaga utknęła w martwym punkcie. W punkcie zwanym przyjaciółkami Marty. Czy będzie z nimi Natalia? Czy go zauważy? Czy w końcu spełni się jego marzenie?
-Dlaczego tyle o tym myślę. Muszę przestać się tym tak przejmować. Łatwo powiedzieć, ale jak można zapomnieć o uczuciach. Da się w ogóle tak? Nie. Jak zapomnieć? Może po prostu uciec, odciąć się. Co z oczu to z serca. Tak. Nie. Kiedyś może tak było, ale nie dziś.
Dotarł do domu w dosyć dziwnym stanie. Był jakby nie obecny. W takim stanie pozostał do wieczora. Wieczora w, którym miało się coś wydarzyć. Albo przynajmniej tak myślał.

Data dodania2021-08-07 18:38
Kategoria
AutorJakub

O autorze Wszystkie opowiadania

Komentarze

(Komentarze mogą dodawać jedynie zalogowani użytkownicy)

Brak komentarzy
Portal z poezją Pisze wiersze