Serwis www.piszewiersze.pl używa plików Cookies w celu ułatwienia korzystania z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest w po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie. Więcej informacji znajduje się w Regulaminie. Zamknij

Rejestracja konta

Login
E-mail
Hasło
Powtóz hasło

Ostatnio dodane wiersze

O C E A N2022-08-17 08:48
B Y K2022-08-17 08:46
Aluzja2022-08-17 08:41
Jaja na rozstajach2022-08-17 08:38
Ożeż Ty2022-08-17 08:34
Zawsze będziesz...2022-08-17 07:19
Szczegóły milczące2022-08-17 02:35
studnia2022-08-17 01:47
UCZNIOSTWO2022-08-16 19:47
Jak suchy bukiet2022-08-16 16:58
Marzenia 22022-08-16 13:23
Marzenia 12022-08-16 13:21
Pupowkładki2022-08-16 11:58
Czas na ptaka2022-08-16 11:48
Wietrzyk (czyli...2022-08-16 11:33

więcej

Ostatnio dodane opowiadania

Nie wszystko, ja jeste...2022-08-16 02:14
Zbrodnia w Dolinie Mum...2022-08-13 16:06
Arystokracja jeszcze d...2022-08-07 20:34
Po między jednym, a dr...2022-07-27 12:27
Czarcie filmy. Wędrują...2022-06-30 07:46

więcej

Najlepsze w tym miesiącu

Być sobą2022-08-01 11:15:56127
(...)2022-08-03 21:16:18110
Samotny kogut2022-08-02 13:32:00108
Głosy natury 2022-08-07 08:57:23100
Nie otwieraj!2022-08-04 16:51:4380
zrobiony w koni...2022-08-02 09:47:4480
Baba (czyli Sił...2022-08-02 08:55:4280
Odebrane2022-08-03 05:45:2180
Wspomnienie o k...2022-08-01 15:17:1480
Anielsko2022-08-15 07:49:4580

więcej

Świadectwo


Miałem około siedmiu lat kiedy mój tata zniknął. Rozpocząłem więc poszukiwania.

Natknąłem się na niego całkiem szybko, bowiem w szkole, o rok starszego ode mnie. Był niezwykle sprytny; wiedział wszystko, toteż jąłem tę wiedzę chłonąć i obracać w czyny. Prócz rozbudowania języka polskiego o liczne niecenzuralne wyrazy, Alek nauczył mnie w jaki sposób mogę zdobyć jego szacunek, by tym samym pozyskać od niego wsparcie. Zwieńczeniem wszystkich testów było wspólne oddanie moczu na mury edukacyjnej placówki.

Wkrótce zauważyłem iż Aleksander stał się nie tylko moim ojcem, ale niemal wszystkich chłopaków z osiedla. Przygarnął nas, a my czuliśmy obowiązek by go nie zawieść. Po paru lekcjach życia jednak trafiliśmy wszyscy przed oblicze pani dyrektor, a mama zabroniła mi jakichkolwiek kontaktów z Alkiem. Tym sposobem wygoniła mego ojca po raz drugi.

Wiele musiało minąć poszukiwań nim ujrzałem swojego tatę w telewizji. Dużo starszy, acz ubrany w luźną bluzę, dresy oraz czapkę z daszkiem, budził zaufanie szczerością wypowiedzi. Zafascynowany beztroskim podejściem rapera do brutalnej rzeczywistości, postanowiłem na jego tekstach postawić i utrwalić swoje pryncypia. Takim oto zapragnąłem sobie być – bezproblemowo żyjącym wesołkiem. Szukałem w postawie idola formuły na ciągły uśmiech, aczkolwiek ani w treści utworów, ni też wywiadach, nie było mi dane natknąć się na tę jakże istotną informację, stanowiącą główny materiał budowlany mego nowego ja.

Począłem zagłębiać się w jego twórczości w celu próbowania wszystkich tych rzeczy, o których umiejętnie rymował. W końcu doszła do mnie wiadomość o koncercie jaki miał się odbyć niedaleko miejsca gdzie mieszkam, co obudziło we mnie chęć aby po występie mistrza zapytać go o ów klucz do radości. W oczekiwaniu na przełomowe wydarzenie nie mogłem spać.

Miałem mrowienie w nogach, gdy oto zbliżałem się za kulisy sceny, dokąd raper udał się z ekipą po zakończeniu bawienia tłumu. Stanąłem jak wryty obserwując jak zażarcie przekrzykuje się ze swym didżejem, a po kłótni zrezygnowany siada w kącie i wyciąga skręta z marihuaną. Poczułem się oszukany, a przede wszystkim osierocony.

Kończyłem podstawówkę, sfrustrowany nieudolnością prywatnego śledztwa; i zawiedziony zamknąłem się w sobie by tam znaleźć ojca, samotnie rozstawiając pachołki życia, uprzednio je strąciwszy w przypływie nuklearnego gniewu. W pulsowaniu modyfikującego wzrost atomowego pryszcza, który wyrósł niespodziewanie porankiem popromiennego przemienienia, krew ma buńczuczniała szkarłatem kiedy chwiałem się pomiędzy pokojem dziecięcym a rzeźnią. Droga przede mną rysowała się boleśnie, w niedługim czasie stając się istną galerią upadków. Byłem bezsilny, pozostało mi już tylko pogodzić się z luką jaka została we mnie po zniknięciu ojca.

Jednego popołudnia spacerowałem wsłuchany w muzykę. Z czasem doszły mnie łaskawie wołające dźwięki. Zdjąłem słuchawki, i ruszyłem za nimi. Był tam. Czekał na mnie od początku. W chwilę pojąłem że to nie On zniknął z mojego życia, tylko ja Go opuściłem. Upadłem na kolana i gorzko zapłakałem. Dzwony grały melodię wybaczenia.

Data dodania2021-09-28 00:24
Kategoria
AutorSprytus

O autorze Wszystkie opowiadania

Komentarze

(Komentarze mogą dodawać jedynie zalogowani użytkownicy)

Miło mi.
Data dodania: 2021-10-04 00:49
Super :)
Data dodania: 2021-10-03 12:53
1 z 1
Portal z poezją Pisze wiersze