Serwis www.piszewiersze.pl używa plików Cookies w celu ułatwienia korzystania z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest w po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie. Więcej informacji znajduje się w Regulaminie. Zamknij

Rejestracja konta

Login
E-mail
Hasło
Powtóz hasło

Ostatnio dodane wiersze

Pokój dziecinny2021-10-22 14:13
Nieważne 2021-10-22 13:50
Spotkania2021-10-22 13:41
Instynkt i gęba2021-10-22 09:16
Po wszystkim..2021-10-22 08:59
U portu cierpie...2021-10-22 01:51
Na płótnie2021-10-21 23:49
Gdybyś2021-10-21 22:56
Scenariusz na M...2021-10-21 22:43
PYTANIE o ROZPO...2021-10-21 21:03
Senna misja2021-10-21 20:30
Jeżowe igraszki2021-10-21 17:53
... bukiet spoj...2021-10-21 13:43
***(liryczne ws...2021-10-21 11:51
Szkoda...2021-10-21 10:55

więcej

Ostatnio dodane opowiadania

Rozalia2021-10-13 22:46
Kd 10.08, sob. 9.10 st...2021-10-09 10:29
krótki dziennik 18.55 ...2021-10-03 19:20
Kd.09.42, sob.2.10 wol...2021-10-02 10:06
Świadectwo2021-09-28 00:24

więcej

Najlepsze w tym miesiącu

Róże 2021-10-01 02:25:14180
Bo świat jest inny2021-10-04 17:29:29170
Tak po prostu2021-10-16 15:51:19160
Wolne dni....2021-10-12 14:48:42160
Roztańcz we mni...2021-10-12 20:27:31150
Modlitwa ta naj...2021-10-17 12:32:11150
niewinne tęsknoty 2021-10-06 10:23:35150
Pozwól się poko...2021-10-14 17:19:35150
Do czytelnika2021-10-04 08:37:04140
brzuszek2021-10-16 16:21:04140

więcej

Świadectwo


Miałem około siedmiu lat kiedy mój tata zniknął. Rozpocząłem więc poszukiwania.

Natknąłem się na niego całkiem szybko, bowiem w szkole, o rok starszego ode mnie. Był niezwykle sprytny; wiedział wszystko, toteż jąłem tę wiedzę chłonąć i obracać w czyny. Prócz rozbudowania języka polskiego o liczne niecenzuralne wyrazy, Alek nauczył mnie w jaki sposób mogę zdobyć jego szacunek, by tym samym pozyskać od niego wsparcie. Zwieńczeniem wszystkich testów było wspólne oddanie moczu na mury edukacyjnej placówki.

Wkrótce zauważyłem iż Aleksander stał się nie tylko moim ojcem, ale niemal wszystkich chłopaków z osiedla. Przygarnął nas, a my czuliśmy obowiązek by go nie zawieść. Po paru lekcjach życia jednak trafiliśmy wszyscy przed oblicze pani dyrektor, a mama zabroniła mi jakichkolwiek kontaktów z Alkiem. Tym sposobem wygoniła mego ojca po raz drugi.

Wiele musiało minąć poszukiwań nim ujrzałem swojego tatę w telewizji. Dużo starszy, acz ubrany w luźną bluzę, dresy oraz czapkę z daszkiem, budził zaufanie szczerością wypowiedzi. Zafascynowany beztroskim podejściem rapera do brutalnej rzeczywistości, postanowiłem na jego tekstach postawić i utrwalić swoje pryncypia. Takim oto zapragnąłem sobie być – bezproblemowo żyjącym wesołkiem. Szukałem w postawie idola formuły na ciągły uśmiech, aczkolwiek ani w treści utworów, ni też wywiadach, nie było mi dane natknąć się na tę jakże istotną informację, stanowiącą główny materiał budowlany mego nowego ja.

Począłem zagłębiać się w jego twórczości w celu próbowania wszystkich tych rzeczy, o których umiejętnie rymował. W końcu doszła do mnie wiadomość o koncercie jaki miał się odbyć niedaleko miejsca gdzie mieszkam, co obudziło we mnie chęć aby po występie mistrza zapytać go o ów klucz do radości. W oczekiwaniu na przełomowe wydarzenie nie mogłem spać.

Miałem mrowienie w nogach, gdy oto zbliżałem się za kulisy sceny, dokąd raper udał się z ekipą po zakończeniu bawienia tłumu. Stanąłem jak wryty obserwując jak zażarcie przekrzykuje się ze swym didżejem, a po kłótni zrezygnowany siada w kącie i wyciąga skręta z marihuaną. Poczułem się oszukany, a przede wszystkim osierocony.

Kończyłem podstawówkę, sfrustrowany nieudolnością prywatnego śledztwa; i zawiedziony zamknąłem się w sobie by tam znaleźć ojca, samotnie rozstawiając pachołki życia, uprzednio je strąciwszy w przypływie nuklearnego gniewu. W pulsowaniu modyfikującego wzrost atomowego pryszcza, który wyrósł niespodziewanie porankiem popromiennego przemienienia, krew ma buńczuczniała szkarłatem kiedy chwiałem się pomiędzy pokojem dziecięcym a rzeźnią. Droga przede mną rysowała się boleśnie, w niedługim czasie stając się istną galerią upadków. Byłem bezsilny, pozostało mi już tylko pogodzić się z luką jaka została we mnie po zniknięciu ojca.

Jednego popołudnia spacerowałem wsłuchany w muzykę. Z czasem doszły mnie łaskawie wołające dźwięki. Zdjąłem słuchawki, i ruszyłem za nimi. Był tam. Czekał na mnie od początku. W chwilę pojąłem że to nie On zniknął z mojego życia, tylko ja Go opuściłem. Upadłem na kolana i gorzko zapłakałem. Dzwony grały melodię wybaczenia.

Data dodania2021-09-28 00:24
Kategoria
AutorSprytus

O autorze Wszystkie opowiadania

Komentarze

(Komentarze mogą dodawać jedynie zalogowani użytkownicy)

Miło mi.
Data dodania: 2021-10-04 00:49
Super :)
Data dodania: 2021-10-03 12:53
1 z 1
Portal z poezją Pisze wiersze