Serwis www.piszewiersze.pl używa plików Cookies w celu ułatwienia korzystania z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest w po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie. Więcej informacji znajduje się w Regulaminie. Zamknij

Rejestracja konta

Login
E-mail
Hasło
Powtóz hasło

Ostatnio dodane wiersze

To nie2022-06-25 21:50
Ach2022-06-25 21:38
Nieba błękitem2022-06-25 21:28
niech nie pieje2022-06-25 15:59
To Serce2022-06-25 05:24
OLa TATY2022-06-24 23:45
WYDOBYWAJĄC z S...2022-06-24 23:10
wakAKCJE2022-06-24 19:25
malowidła przyrody2022-06-24 19:07
Życiowa prawda2022-06-24 14:07
Liberanki 22022-06-24 11:43
Rudowłosa2022-06-24 05:43
Przepraszam Tat...2022-06-23 22:37
NieKONIECznie2022-06-23 21:23
RADOŚĆ w PANU2022-06-23 20:34

więcej

Ostatnio dodane opowiadania

Jak wyjaśnić śmierć dz...2022-06-04 00:11
O szaleństwie ateizmu2022-06-02 23:14
Strzelanina w Noisymou...2022-05-24 02:46
Byliśmy martwi2022-05-23 15:02
Odwiedziny2022-05-07 10:25

więcej

Najlepsze w tym miesiącu

Jak zostać świę...2022-06-10 16:15:1190
Tatusiu nasz ko...2022-06-03 12:47:0380
Wspomnienia z d...2022-06-03 16:09:4670
Autobiograficzn...2022-06-08 13:22:1570
Duch budzi się ...2022-06-02 11:24:2070
Na Chmielnej 2022-06-10 22:43:0170
Podziękowania d...2022-06-22 21:37:0160
Łzy2022-06-08 08:58:2260
Egzamin z biolo...2022-06-03 11:17:3660
Limeryk polityczny2022-06-09 11:19:3660

więcej

Czas przeszły

Piotr

Znowu śnił o ślepym chłopcu.
Widział go na placu szkolnym, stojąc za przezroczystą szybą, i nic nie mogąc zrobić. Do chłopca podeszła młodsza siostra. Piotr machał do nich obojga, ale rodzeństwo go nie zauważało. Dziewczyna poinformowała ślepca, że zostanie na zajęciach dodatkowych. Pytała, czy poczeka na nią godzinę, by wrócili do domu razem. Piotr zaczął wołać. Nie słyszeli. Narastający wstyd i niemoc powodowały trudną do scharakteryzowania entropię w myślach śpiącego. Chcąc zapobiec samemu sobie, rzucił kamieniem w szybę. Nic. Krzyczał, tłukł w szybę czołem aż do krwi, ale chłopiec bez zawahania oznajmiał siostrze, że nie chce mu się czekać, i zamierza pójść sam z kolegami. Piotr czuł na niego złość, bo wiedział, co się stanie: Adrian z 1A brutalnie zgwałci dziewczynę w drodze do domu.

Piotr leżał na łóżku, i gapił się w sufit. Minęły prawie trzy lata od tamtego wydarzenia. Ilekroć myślał o Adrianie, czuł się słaby. Uczucie to miało w sobie coś ze spóźnionej chęci obrony kogoś przed tragedią. Świadomość, że nie da się już tego w żaden sposób naprawić, pozbawiła młodzieńca złudzeń co do istnienia drugiej szansy.

Kiedy dowiedział się, że Adrian wychodzi z zakładu poprawczego, by znów uczęszczać do tej samej szkoły, co on i Oliwia, nie był ani trochę oburzony. Nie miał Adrianowi niczego za złe, bo całą swoją złość skupił na sobie samym. Przez ostatnie trzy lata charkliwym splunięciem czyścił swój obraz w lustrze. Odbijające się w zwierciadle oczy paliły go sądem. Sąd był wszędzie: każde westchnienie ojca przedstawiało mu się jako znak ukrytego zawodu i wypalona kartka z sędziowskim wyrokiem, każde smutne spojrzenie matki biczowało go powoli acz skutecznie, a widok siostry był mu wyrzutem sumienia. Czasem zdawało mu się, że lepiej byłoby, gdyby cały świat go przycisnął do krwi, ale wszelkie urojone myśli innych osób stanowiły wymierzaną sobie samemu karę, zaniedbaną przez rodziców. Adrian był w poprawczaku, a jako że go wypuścili, nawrócił się i z pewnością żałuje popełnionego czynu. Piotr jednak nie odbył żadnej kary, nikt go o nic nie oskarżył, nikt mu nie przebaczył, bo każdy uważał, że nie ma mu niczego do przebaczenia. Piotr czuł w tym jakąś niesprawiedliwość. Skoro więc nikt otwarcie go nie oskarżał, batożyła go jego własna wyobraźnia. Cierpliwie znosił te wszystkie wyobrażone przez siebie myśli rodziny jako karę.

Z pewnością dziwnie będzie powiedzieć sobie na początku ‘cześć’, jakby nic się nie stało. Co sobie pomyśli Oliwia, gdy zobaczy, że obaj rozmawiają? Czy to istotne? Piotr odnosił wrażenie, które trudno mu było określić… jakaś siła wewnątrz chciała, aby wybuchał bezsilnym gniewem, absurdalnym i pozbawionym celu, ot, żeby pokazać innym, jak bardzo go to porusza, że codziennie będzie się widywał z Adrianem. Tymczasem nie ruszało go to wcale. Nie z tego powodu, że zgwałcił jego siostrę. Ilekroć przywoływał w myślach jego twarz, czuł niechęć – lecz nie do niego, a do siebie. Wiedział tym samym, że Adrian będzie mu bliższy, bo ze względu na jego okropny czyn, ciągnie się za nim kondukt wypominających zbrodnię urojonych szeptów. Piotr chciał dzielić z nim ten pochód. Ta tragedia miała być odtąd ich spoiwem.

Adrian

Czuł się osaczony, mimo iż siedział w kącie klasy. Dziewczęta szeptały na jego temat w bezpiecznej odległości. Rozmowy milkły, gdy przechodził obok. Najbardziej irytowały go jednak uśmieszki i drwiny. Niektóre osoby śmiechem próbowały zasłonić swój lęk. To reakcja obronna.

Adrian przez wszystkie lata był dobrym uczniem, ale nikt o nim nie myślał jako o dobrym uczniu. Był wysportowany, ale nikt nie wspominał jego sportowych osiągnięć. Działał w harcerstwie, opiekował się schorowanym dziadkiem i opuszczonymi zwierzętami, ale nikt o tym nie mówił. Pomagał rówieśnikom, często się z nimi dzielił, bronił słabszych, ale nikt nie nazwał go pomocnym, hojnym, dobrym. Raz w swoim życiu popełnił haniebną zbrodnię. Od tej pory był nią naznaczony: dla swoich byłych przyjaciół oddychał gwałtem, myślał gwałtem, każde jego słowo było gwałtem, każdy wydawany przezeń dźwięk był gwałtem, każdy śmiech był niestosowny, bo pochodził z ust gwałciciela. Jeśli zrobił coś dobrego: śmierdziało to innym hipokryzją, podstępem, żałosną próbą naprawienia nienaprawialnego, czelnością pomyślenia o tym, że można pomyśleć o nim inaczej. Jeśli zrobił coś złego: było to dla innych spodziewane, naturalne, oczywiste. Spodziewano się po nim zła, każda jego wina uspokajała rówieśników, bo potwierdzała powzięte przez nich podejście i narysowany obraz. On musiał robić coś złego, bo był zły. W przeciwnym wypadku ganiono go spojrzeniami, że ma czelność wychodzić z szuflady, do której go wrzucono. Gdy tylko się wychylił na dobrą stronę, wśród członków swoistej obrony terytorialnej wznosiły się szepty oburzenia: ‘co on sobie myśli? że jak spełni dobry uczynek, to będzie lepszy od nas?’. Jego upadki kwitowano z kolei: ‘no tak, wiadomo. Tacy już pozostaną chuliganami’.

Kiedy tylko działo się coś niedobrego, wszystkie głowy odwracały się w jego kierunku. Raz jedna z dziewcząt została popchnięta na schodach. Nie wiedziano, kto się tego dopuścił, jednak sprawdzenie, czy w pobliżu przebywał wówczas Adrian, stanowiło odruch. Odwrotnie bywało, gdy to Adrian spoglądał na innych. Kiedy w zamyśleniu przez przypadek zawiesił wzrok na którejś z dziewczyn, ta po zauważeniu tego, wpadała w panikę, i reagowała niemal, jak gdyby ktoś ją zaatakował.

Kiedyś, wracając ze szkoły, podszedł do samotnej dziewczyny, która także szła do domu. Chciał jej towarzyszyć w drodze, zapytać o parę rzeczy związanych ze szkołą. Ta na jego widok uciekła, i poskarżyła się rodzicom.

Po jakimś czasie w młodych umysłach nie miał on żadnych praw: ani do patrzenia, ani do mówienia, ani do bycia miłym i uprzejmym. Jego jedyne prawo to było prawo do gniewu, bo tylko gniew jawił się jako zrozumiały, i pasował do jego postaci.

Pewnego dnia nie wytrzymał. Tego też się spodziewano. Było to wpisane w rejestr wszelkich prognoz. Po tym jak ktoś na krzesełku, gdzie Adrian zawsze siedział podczas lekcji, napisał słowo ‘ZBOCZENIEC’, doszło niemalże do bójki. Chłopak wykrzyczał:
- Bóg mi wybaczył, a wy nie możecie?!
Nazwano go wariatem.

Oliwia

Kościelną ciszę przeszywały jedynie stłumione głosy dochodzące z konfesjonału.
- …nie wiem, czy wybaczyłam bliźniemu… gdy go widzę, pomyślę o nim, czuję odrazę. Czy to grzech?
- Grzech występuje wtedy, gdy zezwalamy na niego naszą wolą. Nie można zgrzeszyć śmiertelnie przez przypadek, niechcący. Nasze uczucia wobec innych nie zawsze zależą od nas. Jeśli mimo niechęci wobec bliźniego, jaką odczuwamy wbrew naszej woli, kochamy go i życzymy mu wszystkiego dobrego, a przede wszystkim zbawienia, wówczas przezwyciężamy swoją słabość. Przebaczenie nie polega na zmuszaniu się do określonych emocji.
- Czy jest… sposób, aby tę odrazę przezwyciężyć?
- Przede wszystkim myśl o swoim bliźnim jako o dziecku Bożym. Jeżeli twój bliźni cię skrzywdził, pamiętaj, że ty także grzeszyłaś. Pomyśl o konającym na krzyżu Chrystusie. On umarł za ciebie i za twojego bliźniego. Zgrzeszyłaś przeciw Panu, a każdy grzech był jak gwóźdź, którym przybito Jego Ciało. On ciebie pomimo tego kocha, więc zawsze myśl o bliźnich, że oni zasługują na więcej niż ty. Ja myślę o tym w taki sposób: zamordowałem Boga, a On mimo to mnie kocha. Jeżeli bliźni zrobił mi coś złego, to jest to niczym w porównaniu do tego, co ja uczyniłem Bogu. Zasługuję na znacznie większe kary i cierpienia niż te, które mnie spotykają. Skoro mam naśladować Pana, a On kocha mnie, nędznego grzesznika, jakże miałbym nie kochać moich bliźnich, którzy są stokrotnie lepsi ode mnie, i na których złe czyny Bóg zezwala, by mnie wychowywać do większej miłości?

***

Było to zaskoczeniem dla wszystkich.
Lekcję religii zakończył dzwonek. Oliwia wyszła z klasy, i oddzieliła się od grupy koleżanek. Jej serce odczuwało lęk, ale całe swoje myśli skupiła na konającym na krzyżu Zbawicielu. Szła powoli acz zdecydowanie, a serce biło jej coraz mocniej. Drżąc na całym ciele, wypatrzyła na korytarzu szkolnym Adriana. Stał samotnie oparty o parapet, oddalony od reszty swojej klasy. Podeszła do niego. Był tym ewidentnie zaskoczony. Zdziwiony czekał na to, co Oliwia powie. Nie powiedziała nic. W ogromnym poczuciu lęku i odrazy, które ją całą oplatały, przenikały i szarpały jej wnętrzności, zbliżyła się do Adriana, i przytuliła go.
Wszyscy patrzyli na to osłupieni. Oczy Adriana, Oliwii i Piotra zrobiły się wilgotne. Cała trójka poczuła jakąś trudną do opisania ulgę.

Data dodania2022-05-02 19:14
KategoriaRóżne
AutorSprytus

O autorze Wszystkie opowiadania

Komentarze

(Komentarze mogą dodawać jedynie zalogowani użytkownicy)

W sferze moralnej nie ma skrajności - nie można być za bardzo dobrym, albo zbyt złym.
Data dodania: 2022-05-05 20:47
Lubisz skrajności Bracie..Czy do nich dążysz, by ukazać..no właśnie kogo?
Dawno temu, pisałem Tobie, zupełnie na początku, byś uważał na to..Dlatego dziś ucieszył mnie bardzo Twój wiersz o ,,próżnej chwale\"..Zbawienie i wiara przychodzą jako dar od Boga..Muszą być pojmowane jako łaska, bo takie widzenie tej Prawdy jest wzrokiem Miłości..Innego nie ma sposobu, by pojąć Miłosierdzie..
Chyba udało Ci się to przekazać tu..a skoro tak mówię to czuję w tym ową łaskę...Można to nazwać wprost: Ducha!
Módl się co dzień Bracie patrząc na ,,Jezusa frasobliwego\", byś miał serce miękkie dla ludzi..chyba wtedy o tym mówiłem..
Niech Bóg będzie z Tobą Bracie!
Pozdrawiam w Jego Imię!
Data dodania: 2022-05-02 21:02
1 z 1
Portal z poezją Pisze wiersze