Serwis www.piszewiersze.pl używa plików Cookies w celu ułatwienia korzystania z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest w po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie. Więcej informacji znajduje się w Regulaminie. Zamknij

Rejestracja konta

Login
E-mail
Hasło
Powtóz hasło

Ostatnio dodane wiersze

Potęga miłości 2021-10-23 05:43
Zgaszona2021-10-23 02:44
Wzdłuż dłoni2021-10-23 01:21
odchodzący woli...2021-10-23 01:00
MONTMARTRE2021-10-22 22:24
Październikowe...2021-10-22 19:39
ZAWEZWANIE do P...2021-10-22 19:01
ironia losu2021-10-22 15:14
Pokój dziecinny2021-10-22 14:13
Nieważne 2021-10-22 13:50
Spotkania2021-10-22 13:41
Instynkt i gęba2021-10-22 09:16
Po wszystkim..2021-10-22 08:59
U portu cierpie...2021-10-22 01:51
Na płótnie2021-10-21 23:49

więcej

Ostatnio dodane opowiadania

Rozalia2021-10-13 22:46
Kd 10.08, sob. 9.10 st...2021-10-09 10:29
krótki dziennik 18.55 ...2021-10-03 19:20
Kd.09.42, sob.2.10 wol...2021-10-02 10:06
Świadectwo2021-09-28 00:24

więcej

Najlepsze w tym miesiącu

Róże 2021-10-01 02:25:14180
Bo świat jest inny2021-10-04 17:29:29170
Wolne dni....2021-10-12 14:48:42160
Tak po prostu2021-10-16 15:51:19160
Modlitwa ta naj...2021-10-17 12:32:11150
Roztańcz we mni...2021-10-12 20:27:31150
Pozwól się poko...2021-10-14 17:19:35150
niewinne tęsknoty 2021-10-06 10:23:35150
brzuszek2021-10-16 16:21:04140
Do czytelnika2021-10-04 08:37:04140

więcej

ŚCIGANY

Biegł już dłuższy czas. Przez gęste konary drzew prawie nie docierało światło księżyca. Bolały go dłonie i twarz, poranione przez ostre krzaki i gałęzie. Brakowało mu tchu. Nogi zrobiły się ciężkie i nagle zahaczając o wystający korzeń, upadł. Ręce zanurzyły się w głębokim runie, pełnym igieł, liści i czegoś co przypominało galaretowatą masę. Po chwili fetor zgniłego mięsa uderzył z podwójną siłą. Zdusił krzyk i zmusił ciało do ucieczki. Stłuczone kolano opóźniało bieg. Dalekie odgłosy, gdzieś za nim, wydawały się rosnąć, ostrzegając o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Pokonując ból parł przed siebie, byle dalej. Między drzewami zamajaczył cień starej szopy. Nadzieja napełniła go otuchą. Niestety spróchniałe deski nie były tym czego oczekiwał. Wymacał drzwi i wchodząc wytężył wzrok w poszukiwaniu czegoś, czym mógłby się zabarykadować. Niewielki stół musiał wystarczyć. Przez dziurawy dach wpadało niewiele światła.
Usłyszał to - przejmujące do szpiku kości, wstrząsające wycie. Było zbyt blisko by mógł łudzić się nadzieją.

Trzask łamanych desek zagłuszył jego ostatni krzyk.

Las milczał…

Data dodania2016-10-06 13:24
KategoriaRóżne
AutorZOLEANDER

O autorze Wszystkie opowiadania

Komentarze

(Komentarze mogą dodawać jedynie zalogowani użytkownicy)

Brak komentarzy
Portal z poezją Pisze wiersze