Serwis www.piszewiersze.pl używa plików Cookies w celu ułatwienia korzystania z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest w po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie. Więcej informacji znajduje się w Regulaminie. Zamknij

Rejestracja konta

Login
E-mail
Hasło
Powtóz hasło

Ostatnio dodane wiersze

Potęga miłości 2021-10-23 05:43
Zgaszona2021-10-23 02:44
Wzdłuż dłoni2021-10-23 01:21
odchodzący woli...2021-10-23 01:00
MONTMARTRE2021-10-22 22:24
Październikowe...2021-10-22 19:39
ZAWEZWANIE do P...2021-10-22 19:01
ironia losu2021-10-22 15:14
Pokój dziecinny2021-10-22 14:13
Nieważne 2021-10-22 13:50
Spotkania2021-10-22 13:41
Instynkt i gęba2021-10-22 09:16
Po wszystkim..2021-10-22 08:59
U portu cierpie...2021-10-22 01:51
Na płótnie2021-10-21 23:49

więcej

Ostatnio dodane opowiadania

Rozalia2021-10-13 22:46
Kd 10.08, sob. 9.10 st...2021-10-09 10:29
krótki dziennik 18.55 ...2021-10-03 19:20
Kd.09.42, sob.2.10 wol...2021-10-02 10:06
Świadectwo2021-09-28 00:24

więcej

Najlepsze w tym miesiącu

Róże 2021-10-01 02:25:14180
Bo świat jest inny2021-10-04 17:29:29170
Wolne dni....2021-10-12 14:48:42160
Tak po prostu2021-10-16 15:51:19160
Modlitwa ta naj...2021-10-17 12:32:11150
Roztańcz we mni...2021-10-12 20:27:31150
Pozwól się poko...2021-10-14 17:19:35150
niewinne tęsknoty 2021-10-06 10:23:35150
brzuszek2021-10-16 16:21:04140
Do czytelnika2021-10-04 08:37:04140

więcej

NOCNE POTYCZKI cz.3

Skinął na nas głową, że mamy podejść bliżej. Justyna śmiało zrobiła krok do przodu ja stałam dalej jak wmurowana.
- No co? Nie mamy odwagi? Znów ten uśmiech. Zęby miał krzywe i żółte. Na pewno palacz. Zachichotał i wskazał nam dwa krzesełka na których obie usiadłyśmy. Kazanie było długie i bardzo nudne a mnie już oczy kleiły się i organizm domagał snu. Za oknem sklepu zaczęło widnieć... Poznikały gwiazdy i już nie było tak przyjemnie jak kilka godzin wcześniej.
A ten gadał i gadał aż w końcu odezwała się Justyna...
- No to zakłada nam pan kajdanki czy nie?
-Oj! To lubię! Wypuścił szary dym spomiędzy zębów, bo zapomniałam dodać, że podczas tego kazania kilka razy zapalał papierosa - To jest to! Idź do domu, dzieci płaczą, he, he!
Puścił ją wolno a ja? Sen w jednej chwili dał nogę!
- Co ze mną? Zapytałam a głos drżał mi niesamowicie
- Ty? Wybałuszył oczy nieokreślonego koloru
- Tak - wyjąkałam
- Ty dziecinko... Też coś dziecinka - Ty dziecinko będziesz miała mnie dość do końca życia! Do ostatniego dnia!
W sumie to on chyba żyłby krócej ode mnie co najmniej o te dziesięć lat ale wszystko jedno! Wystraszyłam się nie na żarty!
- Ale dlaczego?
- Sąd, procesy, kratki... wyliczał wyraźnie rozsmakowując się w tych słowach.
- Ja w październiku mam ślub! Nie może mi pan tego zrobić!
- Ano mogę! Do ostatniego dnia... Gadał jak katarynka a mnie już nerwy wysiadały. Nic przecież nie zrobiłam! Byłam niewinna!
- To niesprawiedliwe!
- Do końca do ostatniego dnia...
- Pan jest zakichanym gnojkiem!
- Do końca...
- Świnia! Rzucałam mięsem raz po raz nie bojąc się, że za obrazę również może mnie wsadzić - Cham ostatni! Łajdak! A ten tylko swoje...
- Do ostatniego dnia... Brzmiało to jakby pił za czyjeś zdrowie. I kiedy właśnie miał mi coś powiedzieć, jednym słowem określić moją przyszłość to wzięłam i się... obudziłam.

KONIEC

/inspirowane prawdziwym snem wrzesień 1993/

Data dodania2017-01-15 16:47
Kategoria
AutorZOLEANDER

O autorze Wszystkie opowiadania

Komentarze

(Komentarze mogą dodawać jedynie zalogowani użytkownicy)

Bardzo sympatyczne opowiadanie
Data dodania: 2017-01-25 10:35
1 z 1
Portal z poezją Pisze wiersze